Podczas środowej konferencji prasowej dyrektor Warszawskiego Festiwalu Filmowego Stefan Laudyn poinformował, że podczas 36. odsłony imprezy pokazanych zostanie ponad 170 filmów, w tym wiele światowych premier. "To jest bardzo ważna, podstawowa wiadomość - festiwal odbędzie się w tradycyjnej formule, ale ponieważ mamy pandemię, będziemy nosili w kinach maseczki. Mniej będzie miejsc i akredytacji, ale będzie festiwal. Mimo pandemii otrzymaliśmy w tym roku ponad 3 tys. zgłoszeń z 96 krajów – dziewięciu afrykańskich, 10 południowoamerykańskich, sześciu północnoamerykańskich, dwóch z Australii i Oceanii, 26 azjatyckich i 43 europejskich" - podkreślił.

Dodał, że w programie znalazły się filmy z 56 krajów. "W tym mamy 44 premiery światowe, 31 premier międzynarodowych, 6 premier europejskich, 15 premier wschodnioeuropejskich i 56 premier polskich. Sprzedaż biletów rusza w czwartek 1 października. Bilety będzie można kupić osobiście w Kinotece, na stronie WFF oraz w aplikacji Going, dostępnej w telefonach" - powiedział Laudyn.

W piątek 9 października festiwal otworzy pokaz "Księgi wizji" Carlo S. Hintermanna. To włosko-brytyjsko-belgijska koprodukcja, której światowa premiera zainaugurowała tegoroczny Tydzień Krytyków na festiwalu w Wenecji. Producentem wykonawczym filmu jest Terrence Malick, z którym Hintermann współpracował wcześniej m.in. przy produkcji włoskich zdjęć do nagrodzonego canneńską Złotą Palmą "Drzewa życia". W 2002 r. Hintermann zrealizował dokument o amerykańskim twórcy "Rosy-Fingered Dawn: A Film on Terrence Malick". Jego najnowszy film to - jak zapewnia dyrektor WFF - "niezwykła historia, której bohaterowie przemieszczają się między czasami współczesnymi a XVIII w.". "Piękny, po części kostiumowy film" - mówił Laudyn.

Filmem zamknięcia będą docenieni w Wenecji Nagrodą Specjalną Jury "Drodzy towarzysze!" Andreia Konchalovsky'ego. "To film opowiadający o latach 60., o rozbieżności między komunistycznymi ideałami a rzeczywistością. Niezwykle mocny film, czarno-białe zdjęcia. Obejrzałem go i natychmiast wiedziałem, że mam do czynienia z arcydziełem" - wspominał Laudyn. Dodał, że twórczość rosyjskiego artysty jest dobrze znana zwłaszcza starszym widzom WFF. Dwa jego filmy, wśród nich "Uciekający pociąg", były prezentowane na festiwalu w latach 80.

W Konkursie Międzynarodowym o Warsaw Grand Prix powalczy 15 produkcji, wśród nich "18 kiloherców" Farkhata Sharipova o życiu kazachskich nastolatków w latach 90. podczas boomu narkotykowego w Ałmaty, "Coj" Alexeia Uchitela o słynnej gwieździe radzieckiego rocka Viktorze Tsoiu oraz komedia "Człowiek z zajęczymi uszami" Martina Sulika. Audrey Estrougo w "Do szaleństwa" opowie o rodzinie rozdartej przez schizofrenię, Petr Zelenka "Droneman" - o ludziach, którzy pracują jako operatorzy dronów, a Steve Crowhurst w "Duże chłopaki nie płaczą" - o traumie chłopców dorastających w domu dziecka.

Szansę na nagrodę mają również m.in. "Gorące źródła" Minga Zhanga opisujące losy kobiet we współczesnym Szanghaju, "Jesteśmy. Jesteśmy blisko" Romana Balayana poświęcony relacji między kobietą a mężczyzną, a także "Lis w norze" Armana T. Riahi, czyli historia więziennej szkoły dla nieletnich. Rywalizować z nimi będą m.in. "Moja krew i kości w płynącej galaktyce" Sabu o szkolnej miłości, łączący elementy filmu detektywistycznego, akcji i noir "Niezidentyfikowany" Bogdana George'a Apetri oraz "Post Mortem" Petera Bergendy opowiadający o pandemii grypy hiszpanki.

Polskim akcentem będzie "Magnezja" Macieja Bochniaka, czyli gangsterska tragikomedia, w której wystąpili m.in. Maja Ostaszewska, Agata Kulesza, Borys Szyc, Andrzej Chyra, Bartosz Bielenia, Dawid Ogrodnik i Mateusz Kościukiewicz. Prócz tego w Konkursie Międzynarodowym znalazły się "Rodzina Asada" Ryoty Nakano, o fotografie, który wierzył w siłę jednego zdjęcia oraz "Rok furii" Rafa Russo przenoszący widzów do początku lat 70., gdy w Urugwaju rodziła się dyktatura.


Laureata Konkursu Międzynarodowego wyłoni jury w składzie: litewska promotorka kina Liana Ruokyte-Jonsson, reżyser Robert Gliński, czeski reżyser Slavek Horak, kosowski reżyser Visar Morina oraz niemiecki producent Peter Rommel.

Filmy będzie można oglądać tradycyjnie w Kinotece i Multikinie Złote Tarasy. Ze względu na pandemię w tym roku liczba gości będzie mniejsza niż zazwyczaj, ale - jak zapewnił dyrektor WFF - "bardzo wielu twórców chce przyjechać, podejmując pewne ryzyko, starając się dotrzeć do Warszawy mimo wszystko z krajów, z których to dotarcie jest bardzo trudne". "Przepisy nie zawsze są jasne, czasami są zostawiane w nich furtki. Mamy nadzieję, że skorzysta z nich chociaż część twórców z naszego programu" - zaznaczył. Organizatorzy WFF rozważają także możliwość transmisji spotkań z filmowcami online. Wydarzeniem branżowym towarzyszącym imprezie będą Targi CentEast, które odbędą się w dniach 15-18 października. Tym razem przybiorą formę hybrydową - część wydarzeń odbędzie się na żywo, a pozostałe - online. Cel pozostaje ten sam: tworzenie miejsca spotkań profesjonalistów zainteresowanych kinem wschodnioeuropejskim, wspieranie sprzedaży oraz dystrybucji filmów z Europy Środkowej i Wschodniej. W programie CentEast znalazły się m.in. warsztaty dla młodych dziennikarzy i krytyków filmowych z Europy Wschodniej FIPRESCI Warsaw Critics Projext, pitchingi z Wajda School oraz otwarte warsztaty "Sztuka Montażu". Nie zabraknie też zamkniętych pokazów polskich filmów o międzynarodowym potencjale, przentacji online wybranych projektów, warsztatów dla twórców filmów dokumentalnych Doc Lab Poland oraz Warsaw Next - warsztatów dla młodych filmowców.

36. Warszawski Festiwal Filmowy potrwa do 18 października.