Federacja Rosyjska wspiera Aleksandra Łukaszenkę w utrzymaniu przez niego władzy na Białorusi. Z drugiej strony coraz więcej krajów Europy, w tym Polska, deklaruje, że nie uznaje go jako prawowitego prezydenta. O możliwe scenariusze w kolejnych dniach spytaliśmy politologa, eksperta ds. międzynarodowych prof. Pawła Sorokę z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

- Rosja robi wszystko, aby Białoruś pozostała w ich strefie wpływu. Nawet jeśli Alaksandr Łukaszenka nie jest dla nich najwygodniejszym partnerem, to gwarantuje on ściślejszą integrację między tymi dwoma krajami, szczególnie gospodarczą. Dlatego Rosjanie będą wciąż podejmowali różne działania, żeby swoje cele osiągnąć

 – mówi nam politolog.

Prof. Soroka wyjaśnił również, że tego typu działania mogłyby doprowadzić do rozszerzenia konfliktu w naszym regionie.

- Na razie Rosja unika jakichkolwiek rozwiązań zbrojnych, chociaż wiemy, że teraz odbywają się manewry wojskowe. Tego typu działania zawsze rodzą napięcie, może dochodzić do różnych prowokacji przypadkowych, ale także i celowych. Sytuacja wymaga obserwacji dla utrzymania spokoju w regionie. Pamiętajmy, że dochodziło już do naruszenia przestrzeni powietrznej i myśliwce krajów wchodzących w skład NATO przechwytywały samoloty rosyjskie. Jeśli doszłoby do eskalacji tego typu wydarzeń lub wprost do naruszenia granic, to mogłoby doprowadzić do bardzo niebezpiecznej sytuacji

– mówi nam prof. Soroka.

Ponadto, politologa poprosiliśmy o komentarz do dzisiejszego zaprzysiężenia Aleksandra Łukaszenki, które odbyło się bez transmisji w publicznej telewizji jedynie z określoną grupą zaproszonych gości.

- To bardzo ważny moment tej sytuacji kryzysowej na Białorusi. Dotąd Łukaszenka miał mandat z poprzednich wyborów. W tym momencie zaczyna się jego nowa kadencja i powstaje pytanie czy ma on realne prawo do rządzenia. Opozycja na pewno nie uzna w nim prezydenta. Rosja z pewnością go uzna. Bardzo ważne teraz będą rekcje państw NATO i UE

 – tłumaczy prof. Soroka.