Katarzyna Gójska zapytała o to, jak należy rozumieć komunikat rzeczniczki prasowej Prawa i Sprawiedliwości Anity Czerwińskiej, w którym poinformowała ona, że w czasie rozmów liderów Zjednoczonej Prawicy zostały podjęte decyzje dotyczące "zdecydowanych kroków" wobec Zbigniewa Ziobry i jego Solidarnej Polski. 

- To jest przekaz bardzo prosty w odczytaniu - jest na stole oferta przygotowana przez Prawo i Sprawiedliwość dla dwóch mniejszych koalicjantów i albo Solidarna Polska te warunki przyjmie, albo dowiemy się o scenariuszu alternatywnym. Pierwszeństwo wyraźnie jest wskazane - na utrzymanie Zjednoczonej Prawicy 

- ocenił profesor Waldemar Paruch. 

Redaktor prowadząca zauważyła, że wydawało się, że akurat jest teraz jest najlepszy czas dla Zjednoczonej Prawicy, który może ono wykorzystać do przeprowadzenia tych zapowiadanych zmian. - Trudno uwierzyć, żeby w tej sprawie chodziło tylko o "piątkę dla zwierząt" - stwierdziła. 

- Myślę, że ta sprawa to zaskoczenie różne, dla różnych trzech grup wyborców Prawa i Sprawiedliwości, bo elektorat tak dużej formacji jak Zjednoczona Prawica nie jest jednorodny. Składa się z dwóch segmentów, które pojawiły się ze względu na te pięć lat rządzenia. Pierwszy to oczywiście ten żelazny elektorat Prawa i Sprawiedliwości, wyraźnie prawicowy, jest to około 25-28 procent aktywnych politycznie wyborców. Oczywiście dla nich kłótnie w Zjednoczonej Prawicy są kompletnie niezrozumiałe, zwłaszcza na osi Prawo i Sprawiedliwość - Solidarna Polska, bo SP jest jakby twardszym wariantem Prawa i Sprawiedliwości 

- powiedział.

Politolog wyjaśnił jednak, że ta sprawa jest inaczej odczytywana przez dwie kolejne grupy elektoratu Prawa i Sprawiedliwości.

- Ten pozyskany w wyniku reform przeprowadzonych przez rząd pani Beaty Szydło. Jedni nazywają ich "socjalnymi", inni tymi, którzy zostali pozyskani w wyniku realizacji obietnic wyborczych. Ci niewątpliwie są już bardzo mocno powiązani z Prawem i Sprawiedliwością i oczekują kontynuacji rządów realizowanych przez pięć lat. Mamy jednak jeszcze trzecią grupę wyborców. Tych, którzy zostali pozyskani w trakcie kampanii wyborczych prowadzonych w latach 2018-2020. Przede wszystkim chodzi o kampanię parlamentarną i prezydencką. To są ci wyborcy, którzy są bardzo kontekstowi, sytuacji, oni są zawsze bardzo intuicyjni. Oni mogą odejść od Prawa i Sprawiedliwości, zwłaszcza kiedy zostanie postawiony znak zapytania przy jedności obozu rządzącego. To po pierwszego. A po drugie znaczna cześć wyborców w tych segmentach trzecim i drugim oczekuje kontynuacji zmian. Prawo i Sprawiedliwość ma tak naprawdę około półtora roku, ale żeby je przeprowadzić, należy skonsolidować własny obóz i to nie tylko strukturalnie

- stwierdził.