Gdzie się podziała "zielona wyspa"?

Wygląda na to, że jednak moherowi ekonomiści mieli rację.

Wygląda na to, że jednak moherowi ekonomiści mieli rację. Idziemy grecką drogą prosto do bankructwa i recesji – specjalnie dla portalu Niezalezna.pl Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK, komentuje najnowsze informacje GUS dotyczące PKB.

Dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące polskiego PKB, polskiego wzrostu gospodarczego za III kwartał są dramatyczne. Bo nie tylko wzrosły bardzo słabo na poziomie 1,4 proc., ale tak naprawdę realnie po tzw. wyrównaniu sezonowym są na poziomie zaledwie realnie 0,4 proc.

To oznacza, że staczamy się po równi pochyłej, bo to jest prawie zerowy wzrost w III kwartale. Nie najgorszym jeszcze, bo IV będzie jeszcze gorszy. Wkraczamy w fazę w recesji przyszłorocznej, załamania się inwestycji publicznych, załamania się spożycia indywidualnego i konsumpcji oraz zamówień eksportowych. Co gorsze jak widać w ostatnich miesiącach tego roku, załamania się dochodów podatkowych w budżecie państwa.

Można powiedzieć, że tegoroczny budżet nie zostanie zrealizowany a ten przyszłoroczny na 2013 rok można wyrzucić do kosza. Żaden z zaplanowanych wskaźników makroekonomicznych będzie nie do osiągnięcia. Można zapomnieć o wzroście gospodarczym rzędu 2,2 proc. W przyszłym roku raczej należy się spodziewać poziomów recesyjnych lub zerowego wzrostu. W naszych warunkach to oznacza dziesiątki miliardów mniej w budżecie państwa.

Jako kasandra gospodarcza III RP chcę przypomnieć, że na łamach portalu niezalezna.pl mówiliśmy wiele miesięcy temu, że idziemy grecką drogą zadłużając się ponad miarę, ukrywając te długi.

Pan minister Rostowski wprowadził nowe zasady liczenia długu publicznego w oparciu o tzw średnią z całego roku. Co będzie powodować, że nikt nie będzie wiedział do końca roku ile realnie jesteśmy zadłużeni. Pan minister sprzedaje 10-letnie polskie obligacje jak świeże bułeczki. Przypomnijmy tylko, że Grecja robiła to samo 5 lat temu, też świetnie sprzedawała te swoje długi. Bo przecież obligacje to nowe długi.

To pokazuje, że w przyszłym roku nie będzie inwestycji publicznych. One gwałtownie spadną w stosunku do tegorocznych. Czeka nas kolejna fala bankructw spółek developerskich a nawet spółek notowanych na giełdzie. Czeka nas załamanie w zakresie finansowania szpitali w związku z ich komercjalizacją, zwolnienia pracowników sfery budżetowej w tym nauczycieli. To wszystko będzie powodować niższe wpływy do budżetu państwa nawet o ponad 20 mld złotych w przyszłym roku.

Oczywiście nie ma skąd wziąć tych pieniędzy. Tym bardziej, że wyschło źródełko dochodów płynących z UE. I to potrwa przez najbliższe 2 lata.

Pan minister Rostowski chce z panem premierem organizować Olimpiadę zimową w 2022 r., ale nie był w stanie policzyć ile uzyska np. z mandatów od kierowców. Zaplanował je w tym roku na poziomie 1,3 mld a na razie wpłynęło zaledwie ok 25 mln.

To pokazuje skalę utraty realności, wirtualności polskich danych statystycznych polskiego budżetu i grozi nam absolutnie bankructwem i utratą płynności finansowej w budżecie.

Te dane o PKB w III kwartale to jedynie przedsmak tego co czeka nas w IV kwartale, już można powiedzieć całkowicie zerowego wzrostu jeśli nie ujemnego i absolutnie recesyjnym i depresyjnym scenariuszem w 2013 roku.

Można zapytać gdzie się podziała "zielona wyspa", gdzie są nasze pieniądze i kto spłaci te długi?


 

Źródło: niezalezna.pl

Marek Nowicki,Janusz Szewczak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo