- Oskarżeni wprowadzali w błąd osoby starsze, często schorowane, w jakimś stopniu nieporadne, łatwowierne, naiwne i wzbudzali w nich lęk, niepokój, jakoby ich dane mogły być wykorzystane przez zorganizowaną grupę przestępczą. Pokrzywdzeni niejednokrotnie zostali pozbawieni oszczędności swojego życia. Były to osoby starsze i schorowane, które często pozostawały bez środków do życia

- mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Monika Komsta.

Ogłoszony wyrok dotyczy trzech kobiet i trzech mężczyzn, którzy, jak ustalił sąd, działali umyślnie, z premedytacją, wspólnie i porozumieniu, w ramach zorganizowanej grupy przestępczej.

Sąd nie miał wątpliwości co do ich winy. Czworo z nich skazał na kary więzienia: Karolinę T. na 2 lata 4 miesiące, Karolinę Ź. na 2 lata i 2 miesiące, Martę W. na 1 rok i 10 miesięcy oraz Pawła M. na 1 rok. Wobec pozostałych oskarżonych, Pawła S. i Krystiana B., sąd wykonanie kar więzienia – 10 miesięcy oraz 1 roku – zawiesił na okres 2 i 3 lat, podczas których mają oni być objęci dozorem kuratora sądowego. Ponadto obaj mają zapłacić grzywny - Paweł S. 3 tys. zł, a Krystian B. 4 tys. zł.

Wobec wszystkich oskarżonych w tym procesie sąd orzekł, że mają solidarnie - wraz z Pauliną R. oskarżoną o to samo przestępstwo i skazaną za to w innym procesie – naprawić szkody i zwrócić pokrzywdzonym pięciu kobietom wyłudzane pieniądze – łącznie ponad 220 tys. zł.

Do wyłudzeń pieniędzy od starszych osób metodą "na policjanta" dochodziło od maja do września 2016 r. Najpierw na numery stacjonarne pokrzywdzonych kobiet dzwonił mężczyzna przedstawiający się jako policjant z komendy w Lublinie - podawał nazwisko Adam Piotrowski i numer rzekomej legitymacji służbowej – i informował, że na terenie Lublina działa groźna szajka przestępców, którzy wyłudzają pieniądze od starszych osób. Aby się uwiarygodnić, mężczyzna ten polecał rozmówczyniom, aby bez rozłączania się wybrały numer 997 lub 112, a wtedy do rozmowy włączała się inna osoba podająca się również za policjanta, która potwierdzała, że Adam Piotrowski to funkcjonariusz policjant.

Następnie rzekomy Piotrowski mówił pokrzywdzonym kobietom, że na ich konta bankowe policja przelała środki służbowe i prosił o pomoc w schwytaniu sprawców na gorącym uczynku. Informował, że pracownicy banku i listonosz są w zmowie z przestępcami, dlatego pokrzywdzone nie otrzymały żadnego zawiadomienia ani wezwania na komendę. Potem rzekomy policjant łączył się z pokrzywdzonymi na ich telefon komórkowy, kazał się nie rozłączać i polecał, aby udały się do banku, wypłaciły pieniądze i przekazały je "kurierom policyjnym", którzy do nich podchodzili.

Wyłudzone w ten sposób pieniądze były następnie przekazywane innym członkom grupy przestępczej, wpłacane na konta znajdujące się za granicą – w Wielkiej Brytanii lub Belgii. Według ustaleń śledztwa, oszuści telefonowali do swoich ofiar z numerów zastrzeżonych zrejestrowanych na terenie Wielkiej Brytanii.

- Grupa miała zasięg międzynarodowy, składała się z szeregu osób, również dotychczas nieustalonych. Na jej czele stał mężczyzna określany przez innych członków grupy jako szef

- powiedziała sędzia.

Według dotychczasowych ustaleń, to właśnie on posługiwał się telefonem, z którego dzwoniono do pokrzywdzonych i organizował cały przestępczy proceder

Oskarżona Karolina T. pełniła głównie rolę organizatora przestępstwa "w terenie" – m.in. werbowała "kurierów", odbierała do nich pieniądze i wypłacała im wynagrodzenie za udział w przestępstwie – były to kwoty sięgające kilkuset zł. Karolina Ź. i Marta W. jako "policyjne kurierki" pieniądze odbierały od pokrzywdzonych kobiet, wpłacały je na wskazane konta. Oskarżeni mężczyźni pełnili w przestępczym procederze pomniejsze role.

Sędzia Komsta podkreśliła, że tego typu przestępstwa zdarzają się dosyć często. "Dlatego sprawcy muszą być przykładnie karani" – dodała.

Wyrok Sądu Okręgowego w tej sprawie nie jest prawomocny. Oskarżonych nie było na jego ogłoszeniu.