Według informacji podawanych przez polityków, dziś po godz. 13 zbierze się kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości, które podejmie decyzję w sprawie przyszłości Zjednoczonej Prawicy oraz dalszej obecności w rządzie polityków Porozumienia i Solidarnej Polski, w tym obecnego szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Zgodnie z opinią jedną ze współpracowników prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego szanse na dymisję Ziobry wynoszą "50 na 50", a w razie, gdyby do tego doszło, najpoważniejszym kandydatem na nowego ministra sprawiedliwości będzie poseł PiS Przemysław Czarnek. W tym kontekście wymieniane jest też nazwisko posłanki Małgorzaty Wassermann.

Fogiel pytany w Polsat News, kto z tej dwójki byłby lepszy ministrem, odparł, że ma świadomość, że "giełda nazwisk już ruszyła".

Oba te nazwiska, które pan redaktor wymienił, byłyby w moimi przekonaniu świetnymi ministrami sprawiedliwości, mają właściwe doświadczenie, kompetencje, wyczucie polityczne

- mówił. Podkreślił, że o tym, kto zostanie ministrem, zdecyduje kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości po tym, jak zdecyduje w ogóle o dalszych losach koalicji.

Jak dodał, gdy PiS prowadził negocjacje koalicyjne, "wydawało się, że one posuwają się do przodu w dobrym tempie".

Po czym zdarzało się tak, że koalicjant wracał do stołu i nagle okazywało się, że trzeba otwierać ponownie pewną turę negocjacji, która była zakończona, bo coś się zmienia. Niestety nabrali nasi partnerzy koalicyjni niezrozumiałego przekonania, że nie należy liczyć się z tym, co kto przynosi do stołu i jakim poparciem się cieszy

- powiedział Fogiel.

Według niego "oczywiście" nie chodziło o projekt noweli ws. odpowiedzialności urzędników ani nawet ustawę o ochronie zwierząt.

Słyszę z przykrością, jak koledzy z Solidarnej Polski próbują szukać pretekstu usprawiedliwiającego to, co się wydarzyło i ich zachowanie i niestety stają w związku z tym ręka w rękę z naszymi konkurentami z PO, PSL czy SLD

 - powiedział wicerzecznik PiS.