Po piątkowym głosowaniu w Sejmie nad projektem noweli ustawy o ochronie zwierząt doszło do kryzysu w Zjednoczonej Prawicy. Mimo dyscypliny podczas głosowania, przeciw ustawie opowiedziało się 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski oraz dwóch z Porozumienia; 15 innych posłów partii Jarosława Gowina wstrzymało się od głosu. "To jest koniec koalicji i prawdopodobnie rząd mniejszościowy" - mówił w piątek poseł PiS Marek Suski. O sytuację i reakcję prezydenta pytano ministra Krzysztofa Szczerskiego.

W trakcie kampanii prezydenckiej partie Zjednoczonej Prawicy obiecywały Polakom spokój i stabilność po wyborach prezydenckich. Przede wszystkim trzeba się liczyć z wyborcami, to jest rzecz najważniejsza. Wyborcy mieli bardzo jasny komunikat ze Zjednoczonej Prawicy, że po zwycięstwie pana prezydenta Andrzeja Dudy nastąpi spokój i stabilność. Zamiast tego mamy koncert życzeń młodszych partnerów koalicyjnych, co jest niedopuszczalne dlatego, że trzeba rzeczywiście postawić na to, co obiecało się wyborcom

- zaapelował Szczerski.

Obiecało się wyborcom spokój i stabilność i pan prezydent oczekiwałby od wszystkich partii Zjednoczonej Prawicy, żeby powróciły do obietnicy, którą złożyły swoim wyborcom, także wyborcom pana prezydenta Andrzeja Dudy, że po wyborach prezydenckich nastąpi w Polsce spokój i stabilność

- podkreślił.

Podczas rozmowy przypomniano słowa ministra Błażeja Spychalskiego, który również w radiu mówił, że jeśli będzie taka potrzeba, prezydent włączy się w zażegnanie sporu. Krzysztofa Szczerskiego zapytano, czy jest to już ten moment.

Rola prezydenta w takich sytuacjach pojawia się w takim momencie, kiedy mamy kryzys rządzenia państwem, a nie kiedy mamy kryzys między partiami koalicyjnymi. Dzisiaj mamy etap, w którym jest kryzys w relacji między partiami

- uważa prezydencki minister.

Obecna sytuacja może, według Szczerskiego, doprowadzić do sytuacji patowej, ale jest kilka wariantów możliwych teraz do realizacji przez Prawo i Sprawiedliwość.

Rozważajmy, jakie są możliwości. Możliwość pierwsza jest taka, że ta koalicja będzie odbudowana. Możliwość druga, że będzie rząd mniejszościowy, który z czasem będzie próbował dobudować sobie większościowe poparcie w parlamencie z tymi samymi koalicjantami lub z innymi. Jest możliwość, że jeśli to się nie uda, że cały rząd mniejszościowy będzie próbował przez parlament przeprowadzać swoje ustawy. Wreszcie jest możliwość, że to wszystko też się nie uda i dojdzie do wcześniejszych wyborów. Na różnych etapach tych scenariuszy będziemy można mieć sytuację z kryzysem sterowności państwem. Wtedy rzeczywiście pan prezydent będzie wkraczał

- zadeklarował Krzysztof Szczerski.