Na przedprożach Ratusza Głównego Miasta w Gdańsku odbył się wczoraj "Wiec Demokracji", podczas którego przemawiała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz i eurodeputowana Magdalena Adamowicz. Adamowicz powiedziała m.in., że „O demokrację trzeba się troszczyć. Trzeba ją pielęgnować, ale jak trzeba walczyć, to też trzeba wyjść na ulice i walczyć o demokrację, jak robią to dzisiaj nasi bracia Białorusini”. Mówiła też, że „zdrajcą Polski nie jest ten, kto broni demokracji”. 

O skomentowanie słów Magdaleny Adamowicz, która wielokrotnie angażowała się w skierowane przeciwko Polsce działania Parlamentu Europejskiego spytaliśmy Gdańszczanina, legendę opozycji antykomunistycznej Krzysztofa Wyszkowskiego.

- Właśnie w demokracji na ulice wychodzą demonstranci, ale wychodzą też ulicznice. I tutaj trzeba rozróżnić między uczciwymi ludźmi, którzy walczą o demokrację - i tę role w polityce, ludzi którzy są zasłużeni w walce o demokrację, pełni Prawo i Sprawiedliwość - a przeciwnikami, którzy donoszą na Polskę w Parlamencie Europejskim, którzy oczerniają Polskę. Jeżeli ci ludzie wychodzą na ulicę, to bym powiedział, że to są raczej ulicznice niż demonstranci mający na celu jakieś dobro. Prawdę mówiąc jest mi bardzo wstyd. Ja dla Gdańska, myślę sporo w życiu zrobiłem. Myślę, że samo hasło „Solidarność”, które ja poddałem, które wskazałem, jakoś Gdańskowi się przysłużyło. I dzisiaj tego symbolu Gdańska używa się w celach - powiedziałbym - wszetecznych. To obrzydliwe kłamstwo. Ani pani Dulkiewicz, ani pani wdowa po prezydencie Adamowiczu nie mają prawa do posługiwania się ani skargami na demokrację, ani żadną wolą czynienia dobrego dla Polski. To są ludzie – łagodnie mówiąc zagubieni - a mówiąc szczerze - ludzie szkodzący Polsce

- powiedział w rozmowie z Niezalezna.pl Krzysztof Wyszkowski.

Odnosząc się do postulatu dotyczącego zawieszenia tęczowych flag na budynkach publicznych, który padł podczas wczorajszej demonstracji, nasz rozmówca zauważył, że na siedzibie Sejmiku Województwa Pomorskiego wiszą już flagi kaszubskie. – Na samym dole są dwie flagi polskie. Flagi europejskie, flagi kaszubskie i flagi polskie, ale Pomorze nie jest własnością Kaszubów, Gdańsk nie jest stolicą Kaszubów. To wszystko jest prześmieszne – mówił.

- Ale już mówienie o tym, żeby w Gdańsku, na budynku władz Gdańska zawisła flaga homoseksualistów - to już jest kompletny absurd. To jest oburzające, ci ludzie zupełnie szaleją. Wszystkich Gdańszczan, którzy nie postradali jeszcze rozumu wzywam do protestu, bo to przecież jest naprawdę obrzydliwe. Tak – tolerujmy homoseksualistów. To jest bieda, to jest może nawet nędza życiowa – bycie homoseksualistą – to są realne trudności. Ale, żeby to było symbolem Gdańska, symbolem miasta, symbolem przesłania Gdańska dla całej Polski, to to już jest jakiś absurd, to jest aberracja

- podsumował nasz rozmówca.