W wywiadzie opublikowanym "Super Expressie" Fogiel pytany był o kryzys w Zjednoczonej Prawicy. Jak zaznaczył, o dalszych losach koalicji z Solidarną Polską i Porozumieniem zadecyduje kierownictwo PiS, które zbierze się w najbliższych dniach.

"My mamy nadzieję, że nasi byli koalicjanci jednak się zreflektują i przyjmą do wiadomości pewne rzeczy, które wydawały się oczywiste"

- powiedział.

Dopytywany, czy ma na myśli kierowniczą rolę PiS, zaznaczył, że nie o tym mówi.

"Ale oczywiste jest, że trzeba brać pod uwagę takie sprawy jak to, kto dźwiga tak naprawdę ciężar tej koalicji i kto brał na barki ciężar wyborczy. A trudno mówić o koalicji, kiedy partnerzy nie realizują wspólnych ustaleń. Forsują pomysły, które nie są zgodne z tym, co jako Zjednoczona Prawicy przyjmujemy"

- podkreślił.

Fogiel zaznaczył, że kwestia "rozejścia się dróg" w Zjednoczonej Prawicy nie wynika z głosowania nad ustawą o ochronie zwierząt, ani też - jak jego zdaniem próbują twierdzić politycy SP - z zapisów tzw. ustawy covidowej. To - jak dodał - był może tylko "katalizator".

"Niezrozumiała jest sytuacja, gdy któryś z partnerów koalicyjnych de facto chce prawa negocjacji każdego projektu na nowo - nie tak działają koalicje. Nie da się ukryć, że napięcie narastało od jakiegoś czasu, ta kwestia tylko pokazała, że mamy chyba pewien rozłam na poziomie moralności. A to zdecydowanie utrudnia funkcjonowanie koalicji"

- podkreślił zastępca rzecznika PiS.