Sejm uchwalił nowelę ustawy o ochronie zwierząt, która m.in. zakazuje hodowli zwierząt na futra i wprowadza ograniczenia uboju rytualnego. Spośród 229 przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy, którzy wzięli udział w głosowaniu, nowelizację poparło 176 posłów PiS, w tym minister rozwoju Jadwiga Emilewicz (Porozumienie). Natomiast przeciw noweli zagłosowało 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski; 15 posłów Porozumienia wstrzymało się od głosu, 2 było przeciw.

Ustawa wzbudziła wiele emocji i jest dziś szeroko komentowana. Zapytaliśmy posła Tadeusza Cymańskiego z Solidarnej Polski, dlaczego zdecydował się zagłosować przeciw ustawie. 

- Cała ustawa jest bardzo skrajnie radykalna, to po pierwsze. Po drugie, jest przeforsowana w ekstraordynaryjnym tempie. Jest w ciągu kilkunastu godzin przepracowana. Natomiast racje natury moralnej, etycznej niekwestionowane przez nas, przez nikogo, jednak zderzają się z racjami ekonomicznymi, gospodarczymi. Zawsze w takim sporze trzeba stanąć po stronie wartości, ale świat jest bardziej skomplikowany i konsekwencje stanowienia prawa, takiego jak to, nie są takie proste i jednoznaczne. Nie tylko my, ale i wielu ludzi ma tu wątpliwości

- podkreśla poseł Cymański w rozmowie z Niezalezna.pl.

Jak dodaje, dziwią go niektóre  wypowiedzi, mówiące o poważnym kryzysie w koalicji Zjednoczonej Prawicy.

- Według mojej wiedzy, bardzo mocno trzymamy się na gruncie porozumienia i wspólnego programu dla całej Zjednoczonej Prawicy. A więc, mając w jakichś kwestiach szczególnych, prawo do autonomii wyrażania swojego zdania, korzystamy z tego. Nie uważam, żebyśmy się sprzeniewierzyli idei czy kierunkowi działań Zjednoczonej Prawicy. Daliśmy temu dowód niejednokrotnie i chcemy dawać dalej i dlatego wystawienie na szwank i niektóre wypowiedzi są bardzo emocjonalne i dla mnie zaskakujące

- zaznacza. 

- Nie uważam, aby ta sytuacja z wczorajszego dnia, czyli odmienne głosowanie, byłaby powodem do zachwiania trudną koalicją, ale dlatego bardzo cenną koalicją, którą cały czas niezmiennie mamy i działamy. Byłbym zaskoczony, gdyby to miało spowodować takie implikacje, o których się tu i ówdzie mówi i spekuluje

- kończy Cymański.