Michał Dzierżak: Jak długo przetrwa rząd mniejszościowy, którego stworzenie zapowiadają politycy PiS, m.in. Ryszard Terlecki?

Dr hab. Bartłomiej Biskup: Rząd mniejszościowy wydaje się być rozwiązaniem doraźnym, do przyspieszonych wyborów. Może przetrwać długo, tylko pytanie, co będzie w stanie zrobić i czy będzie w stanie cokolwiek zrobić dlatego, że przy nieprzychylnym Senacie, trzeba będzie szukać doraźnej koalicji na każde głosowanie, do każdej ustawy. Oznacza to, że rząd nie będzie wprowadzał projektów w kształcie, który sam zaplanował i de facto uniemożliwia to rządzenia, chyba, że rząd będzie współpracował z partiami opozycyjnymi, przynajmniej doraźnie, ale będzie musiał wówczas zgodzić się na zmianę kształtu projektów pod kątem postulatów opozycji. Na dłuższą metę sobie tego nie wyobrażam. To rozwiązanie zupełnie doraźne i krótkotrwałe.

Czy przedterminowe wybory mogą - w porównaniu z obecnym podziałem mandatów - przynieść bardziej korzystne wyniki dla partii rządzącej?

Na dzisiaj sondaże są dobre dla Prawa i Sprawiedliwości. [Przedterminowe wybory] nie muszą być złą wiadomością dla PiS. Nie wiadomo, czy wejdą do Sejmu partie mniejszościowe, na dzisiaj mają poparcie słabe, oczywiście może ono trochę wzrosnąć, ale będzie ono na granicy progu wyborczego lub poniżej. Dla spójności PiS to nie musi być złe rozwiązanie. Jeśli sondaże pokazywałyby poparcie dla PiS na poziomie 41-42 proc., to mogłoby dać samodzielną większość lub małą koalicyjną. Każde wybory niosą jednak za sobą ryzyko, bo opinia publiczna się zmienia. Dziś mamy taką sytuacją, ale jaka będzie za - powiedzmy - trzy miesiące? Mogą powstać nowe ugrupowania, zobaczymy jak będą zachowywać się mniejsze partie - Solidarna Polska i Porozumienie i jakie będą miały poparcie.

Jak pan widzi przyszłe losy Porozumienia i Solidarnej Polski oraz posłów, których ukaranie i zawieszenie w prawach członka partii zapowiada PiS?

Na dzisiaj to wszystko traktuję jako grę negocjacyjną, co prawda na szable, a nie na listy, ostrzejszą. Wydaje mi się, że dopóki ta gra trwa, to wszystko jest możliwe. Możliwy jest powrót do stanu "sprzed", czyli kontynuowanie koalicji. 

Jeżeli [posłowie PiS, których zawieszenie zapowiadają władze partii] byliby bardzo ostro traktowani, to nie byłoby to dobre w sytuacji wyborów - wtedy oni prawdopodobnie mogliby przejść do Porozumienia czy Solidarnej Polski i byłby to wizerunkowy komunikat, że "posłowie odchodzą z PiS" i to dla Prawa i Sprawiedliwości nie byłoby dobre. Natomiast jeżeli mówimy o posłach koalicyjnych, to skoro PiS jest największym partnerem, to posłowie - szczególnie Porozumienia - będą tam przechodzić, by mieć pewne, biorące miejsca na listach. Z Solidarna Polską jest trochę inaczej, tam jest trochę większa spójność, która moim zdaniem zostanie zachowana.

Pojawiły się przypuszczenia, że w perspektywie nowych wyborów Solidarna Polska mogłaby pójść razem z Konfederacją. Czy taki mariaż jest możliwy?

Tak, jest możliwy. Dobre wyniki Konfederacji są zagrożeniem dla Prawa i Sprawiedliwości z prawej strony. Wydaje mi się, że posłowie Solidarnej Polski mogliby pozyskać - przynajmniej niektórzy - pewne miejsca w Sejmie następnej kadencji, a jednocześnie oddalić widmo niewejścia do Sejmu.

Rozmowy koalicyjne zawieszone. Terlecki: Mamy wobec Zbigniewa Ziobry dwa zarzuty


Rozmowy koalicyjne zawieszone. Terlecki: Mamy wobec Zbigniewa Ziobry dwa zarzuty