Jej życie już od początku naznaczone było dziwnym fatum; mając trzy lata spadła ze schodów, straciła przytomność a niedługo później lekarz rodzinny potwierdził zgon. Zrozpaczeni rodzice złożyli jej ciało na dziecięcym łóżku i poszli rozmawiać z doktorem. Gdy po paru minutach wspólnie wrócili do pokoju, Dorothy siedziała na materacu i bawiła się swoimi zabawkami, zupełnie tak jakby nic się nigdy nie stało. Niedługo po tym wydarzeniu zaczęła opowiadać rodzicom o powracającym do niej śnie, w którym wędruje po ogromnym pałacu pełnym kolumn. Wielokrotnie prosiła ich: „Chcę wrócić do domu”. Gdy miała cztery lata poszła z rodziną do British Museum, a gdy weszli do Galerii Egipskiej, wyrwała się z objęć matki i puściła biegiem pomiędzy replikami starożytnych posągów, całując ich stopy i zalewając się łzami.

Swój „dom” odnalazła dwadzieścia pięć lat później, gdy podjęła pracę w egipskim Departamencie Starożytności. Od tego czasu zaczęła szaloną, i bardzo owocną, karierę archeologa. Jej znajomi wielokrotnie powtarzali, że nie mają pojęcia skąd Dorothy wie wszystko z taką dokładnością. Podobno któregoś razu nakazała w wyznaczonym przez siebie miejscu rozpocząć wykop, bo „pamięta, że tu znajdował się ogród”. Faktycznie, nie potrzeba było wiele czasu, by zespół archeologów natrafił na ślady starożytnego ogrodu. Dorothy odnalazła miejsce ze swoich snów, gdy po raz pierwszy wkroczyła do pałacu Abydos, wybudowanego na polecenie faraona Setiego I. Natychmiast pojawiły się kolejne „wspomnienia”. Dorothy uważała, że w poprzednim wcieleniu była jedną z młodych kapłanek w świątyni, i że wpadła w oko panującemu wówczas faraonowi.

Kadr z filmu The Story Of Dorothy Eady: Most Convincing Evidence For Reincarnation

Seti I i Omm Sety musieli jednak ukrywać swój romans, gdyż władcy nie wolno było nawiązywać relacji z kapłankami. Z tego powodu – gdy w końcu miłość wyszła na jaw – Omm popełniła samobójstwo, chcąc ratować swojego ukochanego przed straszliwym końcem.

Dorothy, ku zdziwieniu jej znajomych, praktykowała też starożytne obrzędy religijne a także wierzyła w bogów z egipskiego panteonu. Mimo to – jak wielokrotnie powtarzał każdy, kto ją znał – była wyjątkowo racjonalną, ułożoną osobą, której zasługi w dziedzinie archeologii są bezsporne. W jej snach była podobno odwiedzana przez Setiego I zapewniającego ją o ich nieskończonej miłości, której nie może zabić nawet czas. I w istocie, nawet jeśli opowiadane przez Dorothy historie, a także znaleziska archeologiczne których dokonała, były spowodowane jedynie intuicją, doświadczeniem i łutem szczęścia, to nie da się zaprzeczyć, że miłość, którą miała w sobie Dorotha, faktycznie sięgała wiele tysiącleci w przeszłość i została z nią aż do śmierci.