Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz powiedział w rozmowie z portalem Niezalezna.pl, że poniedziałkowe spotkanie Aleksandra Łukaszenki i Władimira Putina w Soczi było efektem zabiegania tego pierwszego o wsparcie dla swojej polityki ze strony Rosji.

Prezydent Putin obiecał udzielenie kredytu w wysokości 1,5 miliarda dolarów (…) Ewidentnie chce on wesprzeć na tym etapie prezydenta Łukaszenkę. Natomiast ja bym nie przesądzał, że to jest wsparcie długookresowe. Na ten moment Rosja gra na prezydenta Łukaszenkę, jednak mają świadomość niestabilności tego systemu tam, ale również chęci społeczeństwa białoruskiego do zmiany władzy, na pewno scenariusze na Kremlu są pisane na dużo dłużej niż tylko na najbliższy czas.
- mówi nam wiceminister Przydacz.

Ponadto, wiceszefa polskiej dyplomacji spytaliśmy także o możliwe scenariusze, które w najbliższych dniach i tygodniach mogą rozegrać się na Białorusi.

Polska i wspólnota europejska wzywają do dialogu między władzami w Mińsku a społeczeństwem. Wzywamy też do powtórzenia procesu wyborczego, bo to jest dobre dla samej Białorusi. Władza, taka jaka tam będzie sprawowana musi mieć rzeczywisty mandat społeczny, a nie będzie się opierała tylko na argumencie siły i na wsparciu ze strony wschodniego sąsiada.
- podkreślił.

Wiceminister spraw zagranicznych skomentował dla nas również rezolucję przyjętą przez litewski parlament, w której uznano Swiatłanę Cichanouską za liderkę wybraną przez białoruski naród, a także manewry wspólne ćwiczenia wojsk rosyjskich i białoruskich.

My na bieżąco monitorujemy tę sytuację, analizujemy ją (…) Na ten moment nie ma żadnego bezpośredniego zagrożenia dla Polski. Te ćwiczenia były wcześniej zgłaszane nam przez naszych wschodnich sąsiadów, ale oczywiście my się im wszystkim z uwagą przyglądamy.
- przekazał wiceminister Przydacz.

OGLĄDAJ CAJĄ ROZMOWĘ: