Atutem Szwedów w spotkaniu z Lechem miał być własny stadion. Z powodu pandemii koronawirusa zabrakło kibiców, których często zasiada tam blisko 30 tysięcy, ale Hammarby liczyć mogło również na sztuczną nawierzchnię. Lechici nieprzyzwyczajeni do tego typu murawy bardzo szybko odnaleźli się jednak w tych warunkach.

Aktywni na bokach boiska od początku byli Jakub Kamiński i Tymoteusz Puchacz. Po dograniu tego drugiego już w 4. minucie na listę strzelców mógł wpisać się Mikael Ishak. Strzał szwedzkiego napastnika Lecha został niestety zablokowany. Gospodarze nie pozostali dłużni i po kwadransie zmarnowali pierwszą stuprocentową sytuację. Arón Johannssón przegrał pojedynek sam na sam z czujnym Filipem Bednarkiem.

Później "Kolejorz" grał nieprzekonująco. Zbyt wiele było nerwowych wybić piłki na oślep, a próby rozegrania kombinacyjnych akcji w rytmie kołysanki nie mogły zaskoczyć rywala. Chyba, że chodziło o to by uśpić czujność szwedzkich obrońców, bo w 42. doskonałym prostopadłym podaniem popisał się Dani Ramirez. Ishak ponownie znalazł się w dobrej sytuacji, ale z dość ostrego kąta nie był w stanie pokonać Davida Ousteda.

Lech w pierwszej połowie z Hammarby zagrał na zero

W przerwie trener Dariusz Żuraw najwyraźniej zmobilizował swoich graczy, bo Lech drugą połowę zaczął zdecydowanie odważniej. Piłkarze stanęli wyżej i pressingiem uniemożliwiali Szwedom wyprowadzenie piłki ze swojej połowy. Ta taktyka szybko przyniosła wymierną korzyść. Pedro Tiba agresywnie ruszył na obrońcę, a Kalle Bjorklund pogubił się przed swoim polem karnym jak podrzędny trampkarz, stracił futbolówkę i Portugalczyk z łatwością umieścił ją w siatce.

Hammarby straciło bramkę, a po chwili także swojego kapitana

Sytuacja gospodarzy po chwili stała się jeszcze trudniejsza. Kapitan Hammarby trafił łokciem w głowę Tiby, za co słusznie obejrzał żółtą kartkę, a ponieważ było to drugie upomnienie dla Jeppe Andersena - to Duńczyk w 63. minucie wyleciał z boiska.

Atmosfera zrobiła się nerwowa, a arbiter co chwila sięgał do kieszonki. Piłkarze z obu stron nie szczędzili sobie złośliwości, ale oprócz walki Hammarby nie pokazało wiele. Wynik podwyższył  strzałem zza linii pola karnego Jakub Kamiński. Po chwili potężną bombą popisał się rezerwowy Filip Marchwiński, który ustalił wynik meczu.

W trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy "Kolejorz" zagra ze zwycięzcą meczu OFI Kreta - Apollon Limassol. W czwartek o awans powalczy Piast Gliwice, którego czeka spotkanie z z austriackim TSV Hartberg. W grze o fazę grupową Ligi Europy jest także Legia Warszawa. Mistrz Polski do rywalizacji przystąpi w trzeciej rundzie.

                      

Hammarby IF - Lech Poznań 0:3

Bramki: P. Tiba 55', J. Kamiński 89' , F. Marchwiński 90'+3

Czerwona kartka: Jeppe Andersen 63'