Izba Pracy Sądu Najwyższego orzekła w dzisiejszej uchwale, że kryterium służby na rzecz totalitarnego państwa powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka.

W uzasadnieniu sędzia sprawozdawca Bohdan Bieniek podkreślił, że przed sądem staje zawsze "konkretny człowiek". - My nie możemy działać jak to państwo totalitarne, które nie przestrzegało żadnych reguł, żadnych praw jednostki do rzetelnego i sprawiedliwszego procesu. Stalibyśmy się wówczas niczym innym, jak tym samym systemem, który krytykujemy - mówił.

Sprawę skomentował w programie Michała Rachonia "Minęła 20" Stefan Krajewski (PSL). Na pytanie, czy nie dziwi go fakt, że dziś - w wolnej Polsce, w 30 lat po upadku PRL - o tym, czy esbecy powinni mieć przywileje emerytalne względem zwykłych ludzi, decyduje człowiek, który sam był funkcjonariuszem komunistycznej bezpieki i zasiada w Sądzie Najwyższym, odpowiedział:

Byłoby dobrze, gdyby w takim składzie taki sędzia się nie znalazł. Wtedy nie ma mówienia o tym, że ktoś może być stronniczy (...) Natomiast jestem zdania, że nie można karać wszystkich gremialnie, nie można karać wszystkich jednakowo. Powinno się jednak sprawdzić tę historię, na ile jest to możliwe. 

Krajewski zaznaczył również, że do jego biura poselskiego zgłasza się wiele osób, które pracowały w organach bezpieczeństwa publicznego, w milicji obywatelskiej i też ze względu na ustawę dezubekizacyjną ich wynagrodzenia zostały obniżone.

- Przychodzą wręcz z płaczem. 

- mówił. 

Jeśli faktycznie są jawne dowody, czy podejrzenia, że dowody zostały specjalnie zniszczone, trzeba decyzje (odbierające przywileje emerytalne - przyp. red.) podejmować

- dodał.


W uchwale SN przesądził, że powinno dokonywać się oceny indywidualnych czynów poszczególnych funkcjonariuszy przy sprawach o obniżenie ich emerytur.

"SN uważa, że trzeba wreszcie rozstrzygnąć te wątpliwości, bo sprawa tej ustawy i jej stosowania toczy się już kilka ładnych lat i brak jest jakichś jednoznacznych wytycznych, w jakim kierunku rozumieć te przepisy i jak je stosować"

- powiedział w uzasadnieniu uchwały siedmiu sędziów SN prezes Izby Pracy sędzia Józef Iwulski.

Zgodnie z tzw. ustawą dezubekizacyjną, czyli nowelizacją przepisów o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji i innych służb, która zaczęła obowiązywać w październiku 2017 r., emerytury i renty byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL nie mogą być wyższe od średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS: emerytura - 2,1 tys. zł (brutto), renta - 1,5 tys. zł, renta rodzinna - 1,7 tys. zł. Na mocy tych przepisów obniżono emerytury i renty za okres "służby na rzecz totalitarnego państwa" od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. (w połowie 1990 r. powstał UOP). W konsekwencji obniżono renty i emerytury prawie 39 tys. byłym funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa PRL.