Tragedia rozegrała się nocą z 14 na 15 marca 2018 r. w Cerekwicy Starej w powiecie jarocińskim. 22-letni wówczas mieszkaniec Jarocina Eryk J. wszedł do domu jednorodzinnego i zaatakował nożem śpiących domowników - swoich niedoszłych teściów, Natalię K. - przyszłą matkę swojego dziecka i jej siostrę.

Małżeństwo 59-latków zginęło na miejscu, ich dwie córki w wieku 22 i 25 lat poważnie ranne trafiły do szpitala w Jarocinie. Eryk J. zadał pokrzywdzonym nożem łącznie ponad 40 ran ciętych i kłutych.

Jeszcze tej samej nocy ciężarną wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej, a następnie wykonano cesarskie cięcie, by udzielić pomocy dziecku, które również zostało ranione nożem w klatkę piersiową.

Chłopiec przyszedł na świat z ciężkim niedotleniem mózgu. Noworodka natychmiast przetransportowano do szpitala w Ostrowie Wkp., gdzie przeszedł pilną operację. Kilka miesięcy później chłopiec zmarł na skutek nagłego zatrzymania krążenia.

Oskarżony został zatrzymany w swoim domu kilka godzin po zdarzeniu. W wydychanym powietrzu miał 0,5 promila alkoholu.

Eryk J. i pokrzywdzona poznali się rok przed zdarzeniem. Zdaniem prokuratora Krzysztofa Kowalewskiego motywem popełnienia zbrodni przez Eryka J. była niechęć do zostania ojcem, a w szczególności ponoszenia obowiązków finansowych, związanych z wychowaniem dziecka.

Eryk J. w prokuraturze przyznał się, że planował morderstwo wszystkich domowników, oprócz dzieci.

"Oskarżony najpierw próbował poderżnąć gardło swojej byłej dziewczynie. Następnie dociskając pokrzywdzoną do łóżka, zadał ciężarnej kobiecie ciosy w brzuch; jeden z tych ciosów trafił w klatkę piersiową dziecka" – powiedział wówczas PAP prokurator Krzysztof Kowalewski.

Zdaniem prokuratora, który dla oskarżonego zażądał m.in. kary dożywocia za każdy z pięciu popełnionych czynów, "nastawienie emocjonalne sprawcy zasługujące na szczególne potępienie, jest to coś nieakceptowalnego społecznie, a używając języka potocznego - coś, co się nie mieści w głowie" – twierdził prokurator.

Zdaniem obrony oskarżony nie był w pełni poczytalny w chwili morderstw, ponieważ był uzależniony od gier komputerowych.

W maju 2019 r. zapadł wyrok. Eryk. J. został skazany na dożywocie.

"Sąd nie miał żadnej wątpliwości co do winy oskarżonego. Stopień społecznej szkodliwości czynów oskarżonego jest bardzo wysoki"

- mówiła podczas uzasadnienia wyroku sędzia Katarzyna Maciaszek.

Kaliski sąd wymierzył oskarżonemu także karę pozbawienia praw publicznych na 10 lat i możliwość ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie z więzienia dopiero po upływie 40 lat odbywania wyroku.

Na rzecz dwóch poszkodowanych kobiet, w związku z utratą rodziców i dziecka, doznanych obrażeń ciała oraz oszpeceniem twarzy - sąd zasądził zadośćuczynienie w kwotach 70 i 150 tysięcy złotych.

Obrona oskarżonego odwołała się od wyroku kaliskiego sądu.

W środę Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał w całości wyrok Sądu Okręgowego w Kaliszu. Wyrok jest prawomocny. Przysługuje od niego kasacja do Sądu Najwyższego.(P