Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała podczas środowej debaty w Parlamencie Europejskim, że Komisja wkrótce przedstawi strategię wzmocnienia praw osób LGBTQI.

[polecam:https://niezalezna.pl/352262-suski-krytycznie-o-verze-jourovej-to-jest-szantazowanie-niepodleglych-panstw}

- W ramach tego będę również dążyć do wzajemnego uznawania stosunków rodzinnych w UE. Jeśli jesteś rodzicem w jednym kraju, jesteś rodzicem w każdym kraju

 - zaznaczyła. Nie przedstawiła szczegółów inicjatywy dotyczącej uznawania praw rodzicielskich osób tej samej płci.

Rzońca na konferencji prasowej w PE w Brukseli ocenił, że szefowa KE, mówiąc o tych propozycjach, prawdopodobnie chciała wywołać aplauz lewej strony PE.

- Ona dobrze wie, że kwestie małżeńskie są regulowane w konstytucjach poszczególnych krajów. W Polsce jest wyraźnie napisane, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Polska konstytucja mówi o tym wprost. Wywoływanie takiego tematu jest po to, aby wywołać poklask lewicowej Europy

- powiedział.

Kuźmiuk również ocenił wystąpienie von der Leyen jako "ukłon w stronę lewej części sali Parlamentu Europejskiego".

- Te propozycje, które się pojawiały, są kompletnie nierealistyczne. Szczęśliwie w tej sprawie decyzje co do małżeństw podejmuje Rada, i to jednomyślnie. W związku z tym von der Leyen z tym pomysłem zostanie sama. To był gest w stronę lewej strony

- powiedział.

Tymczasem Andrzej Halicki z Platformy Obywatelskiej zaznaczył, że popiera postulat von der Leyen ws. LGBTQI.

- To są podstawowe prawa obywatelskie, ale także coś, co nie podlega żadnym znakom zapytania. Kiedy ktoś neguje coś oczywistego, to jest mi po prostu wstyd. Wydaje mi się, że trzeba wykreślić Polskę z tego rodzaju wątpliwości. Naprawdę czas najwyższy na to, żeby wiedząc, że jesteśmy różni, mieli świadomość tego, że mamy równe prawa

- powiedział polityk Platformy.