Manifestacja została rozwiązana po tym, jak delegacja ok. 10 osób wróciła z Sejmu. Lider Agrounii Michał Kołodziejczak powiedział, że obrady sejmowe nie zostały przerwane, w związku z czym nikt nie wysłuchał postulatów delegacji. "Wszystko wskazuje na to, że tej delegacji miało nie być. Zostaliśmy odciągnięci przez policję pod pretekstem spotkania się z rządzącymi, w tym czasie naszym ludziom, którzy strajkowali, policja dawała mandaty. Była to dziwna, złożona gra, która miała na celu osłabienie całej tej grupy" - powiedział.

Jak dodał, po proteście środowisko rolnicze będzie tak zjednoczone, jak "jeszcze nie było przez nikogo". "Kaczyński to zrobił. Ani Witos, ani Lepper tego nie dokonali, jak on" - podkreślił i dodał, że nikt ze wsi już nie zagłosuje na PiS.

Protest rozpoczął się o godz. 9 rano pod siedzibą PiS na ul. Nowogrodzkiej. Uczestnicy przeszli ulicami Koszykową i Piękną w stronę Sejmu, gdzie demonstracja się zakończyła.

Posłowie w środę po południu zajmą się projektem ustawy dotyczącym zmian w ustawie o ochronie zwierząt. Projekt PiS zakłada m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych, wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych oraz ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych.