- Aby zostać pierwszym kontynentem neutralnym dla klimatu, proponujemy zwiększyć cel redukcji emisji do 2030 r. co najmniej do 55 proc. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych to za dużo, a dla innych za mało. Ale nasza gospodarka i przemysł mogą sobie z tym poradzić. Oni też tego chcą - powiedziała szefowa Komisji Europejskiej.

Przedstawiona na początku tego roku przez KE propozycja prawa klimatycznego jest elementem Europejskiego Zielonego Ładu, sztandarowego programu obecnej Komisji, który ma sprawić, że do 2050 roku Unia Europejska będzie neutralna klimatycznie.

Żeby to było możliwe - zdaniem Komisji Europejskiej - potrzebne jest zwiększenie celu redukcji emisji na 2030 rok. Obecnie cel ten to 40 proc.

Swoje stanowisko w tej sprawie musi jeszcze wyrazić PE w głosowaniu na sesji plenarnej. Następnie dojdzie do rozmów z Radą UE (krajami członkowskimi) nad ostatecznym kształtem przepisów. 

Co takie przyspieszenie oznacza dla Polski? Kilka dni temu wiceminister aktywów państwowych, Artur Soboń, odpowiedzialny w rządzie za transformację spółek energetycznych i górnictwa, stwierdził w programie #Jedziemy, że sytuacja polskiego górnictwa jest zależna od tempa przyjętego przez Unię Europejską.

- Jeśli UE będzie podkręcać politykę klimatyczną, to czas na transformację będzie krótszy i element społeczny będzie trudniejszy. Jeśli uda nam się to rozłożyć w czasie, wydaje mi się, że proces nie będzie dotkliwy dla pracowników

- powiedział Soboń.