CBA poinformowało dziś, że zabezpieczyło środki pieniężne pochodzące z przestępstw korupcyjnych popełnionych przez Sławomira N. Pieniądze były ukryte w dwóch specjalnie przygotowanych skrytkach w mieszkaniach w Sopocie i Żaganiu. Funkcjonariusze zabezpieczyli gotówkę w kwocie ponad 4 mln zł (4,163 mln), w tym 536 400 euro, 470 000 dolarów i 30 000 zł.

- Mamy sytuację, że przedstawiciel rządu PO-PSL dysponuje ogromnym majątkiem, z którego nie może się wytłumaczyć. 4 mln w gotówce plus samochód, mieszkania itd., łącznie to ok. 7 mln zł

- skomentował dziś w programie "W punkt" Maciej Wąsik. I zapowiedział, że "to nie koniec sensacyjnych wątków" w śledztwie dotyczącym prominentnego polityka PO, byłego współpracownika Donalda Tuska.

Jak zaznaczył Wąsik - śledztwo ws. Sławomira N. to duży sukces polskich służb i pokłosie audytu zrobionego w 2016 przez ministra Mariusza Kamińskiego. 

Na uwagę Katarzyny Gójskiej, że sposób ukrywania majątku świadczy o stylu działalności przestępczej N., Maciej Wąsik zauważył:

Pamiętacie państwo aferę z zegarkiem Sławomira N.? On twierdził, że to był prezent żony, który kupił kolega. Ile jest jeszcze takich osób jak ta, która kupowała zegarki czy przechowywała pieniądze N.?

Zaapelował też do ludzi, którzy pomagali ukrywać nielegalny majątek N., aby zgłaszali się do służb, gdyż mogą wtedy liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary. Zadeklarował, że w przeciwnym razie polskie państwo będzie bezwzględnie ich ścigało. Maciej Wąsik nie szczędził też słów krytyki politycznym kolegom Sławomira N., które prześcigało się w zapewnieniach o jego niewinności i ręczyło za niego.

- Otoczenie Sławomira N. nie mogło nie widzieć dostatku, jakim się otaczał, i jego poziomu życia - podkreślił gość programu.