Posłowie Lewicy wniosek o odwołanie szefa MEN zaprezentowali 1 września - w dniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego:

Jak informuje portal wp.pl, skończyło się jednak na zapowiedziach. Zbyt trudne dla Lewicy okazało się... zebranie podpisów. Wystarczyło zebrać ich tylko 69, ale nawet to przerosło lewicowych polityków. I to mimo tego, że klub Lewicy liczy 48 posłów. Wystarczyło więc pofatygować się do 21 posłów pozostałych opozycyjnych ugrupowań, by debata nad odwołaniem ministra odbyła się w Sejmie. Tymczasem, jak mówi jeden z polityków PO, cytowany w artykule wp.pl: "Nikt z Lewicy się do nas nie zgłosił".