Uczestnicy dyskusji zastanawiali się, czy narzędzia przyznane instytucjom publicznym i rozwojowym, takim jak PFR czy BGK, wraz z regulacjami proponowanymi przez ZUS i ministerstwa, mogą stać się elementem polityki prorozwojowej dla polskiego biznesu.

Tomasz Robaczyński wskazał, że BGK uczestniczył w walce z pierwszymi gospodarczymi skutkami, zanim ruszyła jakakolwiek inna pomoc. Obecny kryzys podzielił na trzy etapy.

– Pierwszym było ratowanie przedsiębiorców, drugim – zapewnienie im płynności finansowej

– wskazał. Wyraził nadzieję, że jesteśmy już na kolejnym etapie: powrotu do realnej gospodarki. Dlatego zasady wsparcia przedsiębiorstw znowu muszą się nieco zmienić.

– Wsparcie państwa w takim zakresie jak dotychczas nie może być długookresowe, bo po pierwsze nikogo nie stać na takie działania w długim okresie, a po drugie mogłoby prowadzić to do zaburzeń mechanizmów gospodarczych – ostrzegł. – Czas przechodzić do normalnej gospodarki, ale oczywiście pamiętając, że została ona poważnie naruszona przez COVID. To m.in. dlatego właśnie firmy powinny mieć możliwość szerokiego dostępu do kredytów, pożyczek czy gwarancji – podkreślił. Dodał, że na tym etapie znowu zwiększa się rola Banku Gospodarstwa Krajowego jako państwowej instytucji oddziałującej na sektor bankowy. Jego zdaniem zarówno dotychczasowe rozwiązania, jak i innowacyjne, „post-covidowe”, przyczynią się do powrotu optymizmu inwestycyjnego wśród przedsiębiorców.

– Dlatego Bank Gospodarstwa Krajowego oferuje dotychczasowe produkty, ale również, odpowiadając na błyskawicznie zmieniające się teraz potrzeby, wprowadza nowe, np. gwarancje faktoringowe

– zaznaczył. Jak wyjaśnił, BGK, wspólnie z faktorami, czyli bankami i firmami udzielającymi faktoringu, wprowadza unikatowy na skalę Unii Europejskiej program gwarancji faktoringowych. – Przecieraliśmy szlaki w Komisji Europejskiej, bo to był pierwszy taki program w Europie – mówił Robaczyński. I dodał, że chociaż faktoring jest produktem dobrze znanym na rynku, to jednak formuła dzielenia ryzyka limitów faktoringowych pomiędzy faktorów a BGK w formie udzielania gwarancji jest nowa.

Prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Gertruda Uścińska zauważyła, że poprawa wizerunku ZUS w ostatnich latach idzie w parze z wieloma przeprowadzonymi reformami, m.in. dot. Cyfryzacji.

– Gdyby nie determinacja i profesjonalizm wprowadzenia e-składki czy elektronicznych zwolnień, to w marcu 2020 roku, kiedy zostało wystawionych prawie 3,3 mln zwolnień, zatopilibyśmy się w papierach

– opowiadała Uścińska. – Procesy wcześniej wcale nie projektowane na to, że będzie pandemia, tylko na to, żeby usprawnić działanie ZUS, zostały przez nas świetnie wykorzystane w tym okresie kryzysowym – podkreśliła. Zaznaczyła, że dodatek solidarnościowy to kolejny nowy projekt, który ZUS obsługuje w pełni on-line. – Bez papierowych wniosków. To się sprawdziło w 100 proc. – dodała.

Zdaniem prezes ZUS należy wykorzystać doświadczenie epidemii w kontakcie z płatnikami. – Wypracowaliśmy pewne mechanizmy, które się sprawdziły – podkreśliła.

O podobnych doświadczeniach opowiedział Bartosz Marczuk, wiceprezes zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju.

– Sprawdziło się e-państwo, trzeba koniecznie kontynuować cyfryzację

– ocenił, przypominając, że elektronizacja państwowych usług dla obywateli rozpoczęła się na szeroką skalę wraz z uruchomieniem programów, jak choćby Rodzina 500 Plus. Zwrócił też uwagę na sprawność funkcyjną administracji w okresie kryzysowym. – To, co udało się w czasie pandemii COVID-19, to dobra współpraca pomiędzy różnymi instytucjami i ministerstwami, co pozwoliło na bardzo sprawną i precyzyjną pomoc – wskazał.

W ocenie Marczuka tarcze pokazały też, że warto rzetelnie prowadzić firmę – legalnie zatrudniać czy uczciwie płacić podatki. Tacy właśnie przedsiębiorcy otrzymywali wsparcie. Według niego tarcze dały fundament do budowania dobrych relacji pomiędzy państwem i przedsiębiorcami.

– Przedsiębiorcy, korzystając z rozwiązań tarczy, czy to nie płacąc składek ZUS-u, czy otrzymując wsparcie z Polskiego Funduszu Rozwoju, przekonali się, że państwo stanęło na wysokości zadania, że rzeczywiście im pomogło w tym najtrudniejszym dla nich momencie

– ocenił.

Według wiceministra rozwoju Roberta Nowickiego czynnikiem, który może pobudzić inwestycje, będą odpowiednie zmiany legislacyjne. W tym kontekście wymienił estoński CIT jako jeden z najbardziej proinwestycyjnych systemów opodatkowania oraz ulgę na robotyzację.

– Potrzebujemy w tej chwili procesów automatyzacji – wskazał wiceminister.

Podkreślił jednocześnie, że w sprawnym zarządzaniem państwem pomaga nam nasza gospodarka w coraz większym stopniu oparta na wiedzy i informacji.