Róża Thun twierdzi, że Komisja Europejska będzie starała się zatrzymać prace przy przekopie Mierzei Wiślanej nawet poprzez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Zareagowałem na to z ogromnym zdziwieniem. Wydawało się, że te sprawy mamy już dawno za sobą. Rzeczywiście ten przekop budził emocje także w Polsce. Przez kilkanaście miesięcy pojawiały się sprzeciwy – była taka opinia sejmiku województwa pomorskiego, gdzie bezwzględną większość ma Platforma Obywatelska, że ta inwestycja jest niepotrzebna. Ale wydawało się, że jakiś czas temu nastąpił przełom i wokół tej inwestycji politycy w Polsce są zgodni, więc mówiąc szczerze, to wystąpienie pani Rózy Thun  było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, zwłaszcza, że rzeczywiście opublikowała konkluzję ze spotkania z komisarzem zajmującym się środowiskiem, że ten przedstawi sprawę Komisji, a ta zwróci się do TSUE o zablokowanie przekopu. To jest bardzo dziwne zachowanie, zwłaszcza, że cała ta argumentacja prezentowana przy tej okazji, to wypisz wymaluj argumentacja rosyjska

– powiedział europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk.

Redaktor dopytywała o źródła takiego działania Róży Thun. Europosłance może chodzić o wprowadzenie zamętu wokół tej inwestycji?

"Nie ulega wątpliwości, że chodzi o wprowadzanie zamętu. Jeżeli rzeczywiście popatrzymy na bieżące relacje z prac prowadzonych przy przekopie, to zobaczymy, że ta inwestycja jest bardzo mocno zaawansowana. Doskonale wiemy, że ma zakończyć się w 2022 roku mimo tego, że jest skomplikowana środowiskowo" – mówił polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Kuźmiuk przypomniał, że wzięli na siebie takie zobowiązanie w kontaktach z Komisją Europejską, że w związku z tym, że ta inwestycja ma pewne negatywne skutki dla środowiska, zostanie zbudowana na Zalewie Wiślanym sztuczna wyspa dla ptaków.

Tam jest takie środowisko, gdzie te ptaki mają swoje lęgowiska. To podroży tę inwestycję o kilkaset milionów zł, ale zdecydowaliśmy się to zrobić, by ten uszczerbek w środowisku był możliwie jak najmniejszy. I mimo tych decyzji, okazuje się, że obrońcy środowiska - pod tym szyldem występuje pani Thun

– próbują zablokować tę inwestycję.

Przyznał, że szczęśliwie przekop został zaplanowany wcześniej, bez udziału środków europejskich.

Ja już sobie wyobrażam, że gdyby w realizacji tej inwestycji były wykorzystywane pieniądze z Unii, to od początku byśmy mieli do czynienia z tego rodzaju blokadami. Jest to finansowane z polskiego budżetu, robimy to w porozumieniu z Komisją Europejską. Wszystkie uwagi Komisji zostały uwzględnione, jeśli chodzi o oddziaływanie na środowisko, więc nie ma żadnych przeszkód, by ta inwestycja została zrealizowana

– dodał Kuźmiuk.

W samej Platformie nie ma zgody co do tego, jak oceniać tę inwestycję. Lokalni działacze, w tym posłowie twierdzą, że jest to dobra decyzja (przekop Mierzei). Według europosła Bogusława Liberadzkiego rząd bardzo chce przekopu.

Wszystko jest tak zaawansowane, że ja uważam, że w tej chwili pełna odpowiedzialność za poprawność, niepoprawność, skuteczność czy nieskuteczność spadnie na rząd. Nie widzę w tej chwili powodów, by w tej chwili poszukiwać różnych kwestii spornych, konfliktów

– powiedział Liberadzki.

Europosłanka Róża Thun poinformowała po spotkaniu z unijnym komisarzem ds. środowiska, oceanów i rybołówstwa Virginijusem Sinkevicziusem, że Komisja jest zawiedziona faktem, że mimo obietnic ze strony Polski, prace na Mierzei Wiślanej ruszyły.

"Komisarz zapowiedział, że jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, to w przyszłym miesiącu przedstawi Kolegium Komisarzy wniosek w sprawie skierowania sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE" - napisała na Twitterze eurodeputowana.