W piątek na niebie przez cały dzień była czerwona łuna. Powietrze jest toksyczne a mieszkańcy Los Angeles otrzymują komunikaty o coraz większym poziomie dymu i nagromadzonych w nim, zagrażających zdrowiu związkach chemicznych.

Zamknięte są parki, a mieszkańcy otrzymali ostrzeżenie przed wychodzeniem na zewnątrz. Wdychanie zanieczyszczeń powoduje bóle głowy, problemy z oddychaniem i koncentracją. 

Płonące połacie lasów widać z satelity, zdjęcia wykonane przez NASA pokazują kolosalny rozmiar tej klęski żywiołowej. Obecnie 14 tysięcy strażaków bierze udział w największej w historii tego stanu akcji gaśniczej.

Podczas piątkowej konferencji prasowej gubernator Kalifornii Gavin Newsom stwierdził, że główną przyczyną tej katastroficznej sytuacji są zmiany klimatyczne. Gubernator poinformował, że przy gaszeniu pożarów pomagają jednostki między innymi z Kanady i Utha a w drodze są posiłki z New Jersey.

"Mamy nadzieję, że otrzymamy pomoc od służby pożarniczej z innych stanów a może i z innych krajów"

- powiedział w piątek Newsom.

Wczoraj w USA miały miejsce ceremonie związane z 19 rocznicą ataków z 11 września. Upamiętnienie ofiar odbyło się także w Kaliforni ale było znacznie ograniczone z powodu panującej pandemii koronawirusa.  Podczas uroczystości w bibliotece Nixona, w hrabstwie Orange, na niebie widoczny był szaro-pomarańczowy dym, który przypominał ten po zamachu w Nowym Jorku.