"Wszyscy jesteśmy tutaj dzisiaj, ponieważ uważamy, że musimy stanąć w obronie naszych praw"

- powiedział w telewizji publicznej Jami-Lee Ross, szef Postępowej Partii Nowej Zelandii, jednej z organizatorów protestu.

"Wszyscy jesteśmy tu dzisiaj, ponieważ wierzymy, że nadszedł czas, aby ruszyć się i powiedzieć:+ Musimy odzyskać nasze prawa i wolności+"

- powiedział.

5-milionowa Nowa Zelandia stosunkowo łagodnie przechodziła pandemię, jednak znaczny skok zachorowań w sierpniu w Auckland zmusił rząd do wprowadzenia w mieście kwarantanny.

Premier Jacinda Ardern, która stoi w obliczu wyborów parlamentarnych 17 października, wprowadziła w Auckland ponowne restrykcje na początku września poza kwarantanną zgromadzenia jedynie do 10 osób i obowiązkowe maseczki w transporcie publicznym.