Spurek poszła na skargę, ale jej nie wysłuchali. Teraz chce... "szukać innej formy nacisku na rząd"

Europoseł Sylwia Spurek postanowiła zrobić wszystko, by zablokować przekop Mierzei Wiślanej - jedną ze strategicznych inwestycji, realizowanych obecnie w Polsce. W tej sprawie wybrała się na skargę do unijnego komisarza. Nic jednak nie wskórała, więc ogłosiła: "Musimy szukać innej formy nacisku na rząd".

Sylwia Spurek
Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Politycy opozycji nie kryją swojego niezadowolenia z faktu, że w Polsce przeprowadzane są kolejne duże inwestycje. W sprawie przekopu Mierzei Wiślanej wielokrotnie wypowiadali się krytycznie. O krok dalej poszła Sylwia Spurek. Europoseł, która dostała się do Parlamentu Europejskiego z list Wiosny Roberta Biedronia, poszła... na skargę do unijnego komisarza Virginijusa Sinkevičiusa.

I ogłosiła... "Uwaga: zła informacja!" - polega ona na tym, że jej skarga okazała się kompletnie nieskuteczna. 

Wczoraj spotkałam się z kom. Sinkevičiusem ws. zatrzymania przekopu Mierzei Wiślanej. Wnioski? Interwencja KE zajmie lata. Musimy szukać innej formy nacisku na rząd, tu i teraz, żeby zatrzymać tę patologiczną inwestycję

- żaliła się w mediach społecznościowych, oznaczając radykalne organizacje ekologiczne, m.in. Greenpeace, Eko Unię i Extinction Rebellion. 

Manifest Sylwii Spurek spotkał się z krytycznym odbiorem. Zdecydowana większość komentarzy pod postem europoseł to krytyka jej poczynań. Wielu osobom nie mieści się w głowie, że można skarżyć się na własny kraj w europejskich instytucjach. 

 

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Sylwia Spurek #Mierzeja Wiślana

mk
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo