Kurtyka zapytany o to, czy resort, którym kieruje, po rekonstrukcji rządu pozostanie, odpowiedział: "Na pewno tak. Mam nadzieję tak, bo jest bardzo ważnym w tym momencie uczestnikiem transformacji gospodarczej".

30 proc. środków następnej perspektywy budżetowej pójdzie w transformację klimatyczną. Potrzebujemy takiego operatora (...) tej transformacji

- wyjaśnił.

Z kolei pytany o to, czy dojdzie do połączenia jego ministerstwa z resortem środowiska zasugerował, by pytać "kolegów, którzy w tym momencie dyskutują te sprawy". Dotychczasowa umowa koalicyjna PiS, Solidarnej Polski oraz Porozumienia obowiązywała do wyborów prezydenckich. W umowie znajdują się m.in. kwestie obsady stanowisk w rządzie przez ugrupowania wchodzące w skład Zjednoczonej Prawicy.

Pierwsze po wakacjach negocjacje w ramach Zjednoczonej Prawicy odbyły się w miniony czwartek. Po zakończeniu spotkania przedstawiciele wszystkich trzech partii przekonywali, że są optymistami co do zawarcia kolejnej umowy koalicyjnej i ustalenia podstaw programowych. Kolejną turę rozmów zaplanowano na czwartek.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiadał na początku sierpnia, że rekonstrukcja rządu odbędzie się we wrześniu lub na początku października. Jak zaznaczył, plan zakłada zmniejszenie liczby resortów do dwunastu. Kaczyński pytany, czy koalicjanci z Solidarnej Polski i Porozumienia otrzymają w takim razie po jednym resorcie, stwierdził wówczas, że "przy takiej liczbie ministerstw, to po prostu wynika ze zwykłej arytmetyki, i to tak traktowanej bardzo - można powiedzieć - szczodrze dla naszych koalicjantów".

W obecnym rządzie Mateusza Morawieckiego funkcjonuje 20 ministerstw.