Jak już informowaliśmy na naszych łamach, Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję o udzieleniu zabezpieczenia roszczeń Zbigniewa Bońka o ochronę dóbr osobistych. Spółka Forum SA, czyli wydawca „Codziennej”, przez rok nie może pisać o prezesie PZPN artykułów, w których będą kompromitujące go zarzuty. Każde złamanie zakazu miałoby kosztować... 10 tys. zł, które mają być wpłacone na poczet Bońka. W środowisku dziennikarskim nie brakuje głosów oburzenia na taką próbę cenzury. Redakcja „Codziennej” zwróciła się również z pytaniem do polityków publikujących na naszych łamach, czy skandaliczne i podjęte wbrew polskiej konstytucji postanowienie będzie przez nich respektowane.

Jestem posłem na Sejm RP i nie mogę mówić, że nie można przestrzegać postanowień sądu. Prawo jest prawem. Sędzia Wagner dokonał niebywałego postanowienia z punktu widzenia szacunku do wolności słowa i zasad demokratycznych. Jednak niezastosowanie się do niego byłoby wypowiedzeniem posłuszeństwa prawu. Niestety, dopóki to postanowienie nie będzie zaskarżone, nie złoży się odwołania, to dziennikarze będą musieli je respektować.
- mówi nam poseł Joanna Lichocka.

Wyraźnie podkreśla również, że oczekuje zmiany tego postanowienia.

W kraju demokratycznym taka decyzja jest skandalem. To jest złamanie wszelkich zasad demokratycznych i opowiedzenie się przeciwko zapisom konstytucji.
- stwierdza stanowczo polityk Zjednoczonej Prawicy.

Ja sam wielokrotnie byłem obiektem bardzo ostrych ataków medialnych i nigdy mi do głowy nie przyszło, aby wystąpić o zakaz pisania na mój temat. To kojarzy się z czasami głębokiego komunizmu. Myślę, że o ile Zbigniew Boniek wygrał pod względem prawnym, o tyle wizerunkowo i piarowo wyraźnie przegrał.
- powiedział nam europoseł Ryszard Czarnecki.

Zwrócił on uwagę, że w trakcie tej skandalicznej sytuacji „obudzili się także ludzie niezwiązani z piłką nożną, dla których Boniek był osobą znaną, jednak niewywołującą żadnych emocji”.

Dzisiaj ci ludzie są oburzeni na skandaliczne postanowienie sądu.
- zaznacza eurodeputowany PiS.