Bucks w niemal beznadziejnej sytuacji znaleźli się już kilka dni temu, kiedy przegrywali 0-3. W historii NBA żadnej drużynie nie udało się bowiem przy takim wyniku odwrócić losów rywalizacji.

Co prawda kolejne spotkanie "Kozły" wygrały, ale straciły w nim swojego najlepszego zawodnika Giannisa Antetokounmpo. Grecki skrzydłowy doznał urazu stawu skokowego i we wtorek nie mógł zagrać.

Faworyci do tytułu Bucks pożegnali się z play-off po porażce z Miami Heat

Mimo absencji gwiazdy, Bucks dobrze zaczęli mecz i w pierwszej kwarcie mieli 13 punktów przewagi. Później jednak to Heat kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Na przerwę zespół z Florydy schodził prowadząc 52:46 i już nie dał się dogonić.

Ten awans wiele dla nas znaczy, ale nie jest naszym celem. Chcemy sięgnąć po mistrzostwo i na tym się koncentrujemy. Kolejne mecze będą znacznie cięższe niż dotychczasowe, ale jesteśmy na to gotowi

- podkreślił skrzydłowy Heat Jimmy Butler.

Heat zaprezentowali niezwykle zespołową grę. Aż sześciu ich zawodników zanotowało dorobek między 12 a 17 punktów. Wśród pokonanych najlepszy był Khris Middleton - 23 pkt.

Heat do play off przystąpili jako piąta drużyna sezonu zasadniczego w Konferencji Wschodniej. Są najniżej rozstawioną ekipą, która dotarła do jej finału od 1999 roku, kiedy z "ósemką" grali w nim New York Knicks.

Kolejnym rywalem Miami będzie albo Boston Celtics, albo broniący tytułu Toronto Raptors. Na razie Celtics prowadzą 3-2.

W drugim meczu minionej nocy, w półfinale Konferencji Zachodniej Los Angeles Lakers pokonali Houston Rockets 112:102 i w serii objęli prowadzenie 2-1.