Zdaniem Horały, koronawirus stworzył bardzo trudne warunki dla branży lotniczej, ale jednocześnie dają one szansę na rozwój. "Gdybyśmy takiego programu inwestycyjnego, jak Centralny Port Komunikacyjny w Polsce nie mieli, to z powodu kryzysu jakiś program trzeba by było wymyśleć. To jest ten moment na CPK" - mówił. Jak wskazał, epidemia koronawirusa na program budowy CPK może mieć pozytywny wpływ. W jego ocenie, inwestycje "generalnie" lepiej prowadzi się w czasie spowolnienia gospodarczego, bo łatwiej jest wtedy znaleźć wykonawców i ceny są niższe.

Horała nie obawia się, że z powodu koronawirusa ludzie przestaną latać.

Wszyscy eksperci rynku lotniczego prognozują, że ruch lotniczy wróci, są jednak różnice co do tego, kiedy to nastąpi. Większość prognoz mówi o powrocie ruchu do poziomu z 2019 roku w latach 2023, 2024.
- powiedział.

Według szefa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej Janusza Janiszewskiego, COVID-19 zabija gospodarkę i branżę lotniczą.

Nasz sposób na zapaść w lotnictwie to inwestycje w nowe technologie. Dzięki nim chcemy wyjść z tego bezprecedensowego kryzysu zwycięsko.
- powiedział.

Prezes Kraków Airport Radosław Włoszek wskazał, że CPK będzie kołem zamachowym dla gospodarki. Jednocześnie podkreślił rolę i znaczenie portów regionalnych, które z powodu koronawirusa przeżywają problemy finansowe.

Porty regionalne mają trudne dziś zadanie, ponieważ muszą dokonać korekt założeń budżetów. Są to dla nich wyzwania.
- ocenił.


Centralny Port Komunikacyjny to planowany węzeł przesiadkowy między Warszawą i Łodzią, który zintegruje transport lotniczy, kolejowy i drogowy. W ramach tego projektu w odległości 37 km na zachód od Warszawy, na obszarze ok. 3 tys. hektarów zostanie wybudowany Port Lotniczy Solidarność, który w pierwszym etapie będzie w stanie obsługiwać 45 mln pasażerów rocznie. CPK jest w 100 proc. własnością Skarbu Państwa, zaliczając się do spółek strategicznych z punktu widzenia interesów kraju. Zgodnie z zapowiedziami sam port powinien być zbudowany do końca 2027 r.