W Słubicach odbył się marsz środowisk LGBT, w którym udział wzięli Polacy i Niemcy. Na czele pochodu niesiono obraz Matki Boskiej z tęczową aureolą. 

Tę sytuację skomentował dziś Piotr Lisiewicz w rozmowie z redaktorem Michałem Rachoniem. 

- Jest to wielkie poplątanie z pomieszaniem, ale kto pamięta rządy PO-PSL to bardzo łatwo potrafi to zrozumieć. Zamieszanie jedno, tęczowe flagi, opowieści o klimacie - drugie, a tak naprawdę to są twarde interesy państw, które realizują je kosztem Polski, czyli interesy Rosji i Niemiec. Na różnych hasłach, niekiedy przez ludzi popieranych, jak "obniżenie podatków", doszły do władzy PO i PSL, potem okazało się, że te hasła nie miały żadnego znaczenia, a w 2010 roku Waldemar Pawlak i wicepremier Rosji podpisują kontrakt gazowy, który zwiększa dostawy gazu do Polski, uzależnia nas na potęgę od Rosji. Mamy później sprawy polskich stoczni, które są niszczone z korzyścią dla Niemiec. 

- powiedział dziennikarz "Gazety Polskiej" w programie "Minęła 20". 

- Mamy wokół teatrzyk, mamy tęczowe flagi, mamy opowieści o wolności, młodzież, która może z przyczyn ideowych przychodzi w to miejsce, a efektem tego teatrzyku są tego typu interesy

- dodał. 

Podczas manifestacji w Słubicach sprofanowano obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. 

- Uważam, że manifestacja z takim obrazem nie powinna przekroczyć granic Polski. Trzeba to powiedzieć jasno, twardo, uderzyć pięścią w stół. Powinno być w Polsce specjalne prawo chroniące ten wizerunek obrazu, który od setek lat stanowi podstawę polskiej tożsamości. Na przykład 10 lat więzienia za tego typu profanację, za pierwszym razem w zawieszeniu

- powiedział Lisiewicz. 

Według dziennikarza "Gazety Polskiej", tego typu działania prowokacyjne nie są przypadkowe. Co, według Piotra Lisiewicza, łączy profanację obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej z interesami Rosji i Niemiec?

- Jest tak, że symbole, na przykład patriotyczne, mogą doprowadzić do tego, że w Polsce dziesiątki tysięcy młodych ludzi zgłasza się do Wojsk Obrony Terytorialnej, czyli jest gotowych realnie bronić Polski i realnie pójść na ryzyko zarażenia koronawirusem, pomagając ludziom. Oni idą w imię symboli, bo wcześniej czytali, posłuchali piosenek o Żołnierzach Wyklętych, o Armii Krajowej. To jest to przełożenie. Dlatego niszczą te symbole, ośmieszają, profanują, żeby zablokować odradzania się polskiej siły

- zaznaczył.