- Wątpię, żeby zostało to rozważone, dlatego, że teraz pan/pani Margot prawdopodobnie będzie miała zarzuty karne. Jest prowadzenie śledztwo w tej sprawie, w związku z tym, z całą pewnością osób, które mają problemy z wymiarem sprawiedliwości do tego stopnia, że staną przed sądem w sprawie karnej, nie moglibyśmy brać na listę wyborczą. To się wyklucza siłą rzeczy

- powiedział nam poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Teofil Bartoszewski.

Pytany o to, czy nie przeszkadzałaby mu poglądy Michała Sz. stwierdził, że PSL-owi daleko jest od tego typu zachowań. - Traktujemy wszystkich ludzi z należytym szacunkiem, łącznie z ludźmi, którzy są nieheteroseksualni, natomiast z tego nie wynika, że popieramy tego typu zachowania aktywistów LGBT, jakie pokazała pani Margot. U nas jest wolność światopoglądowa, ale nie sądzę, żeby pani Margot mogłaby znaleźć się na naszej liście - zaznaczył.

Paulina Matysiak z Lewicy Razem zapytana o to, czy przyjęłaby Michała Sz. na partyjną listę wyborczą, gdyby miała podjąć taką decyzję, zauważyła, że pytanie dotyczy niebinarnej aktywistki Margot i nie powinno się mówić o niej, używając męskich zaimków.

- Margot jest anarchistką i raczej nie chciałaby startować w wyborach czy pojawiać się na listach wyborczych. Gdyby jednak Margot chciała startować w wyborach to oczywiście rozważałabym jej kandydaturę, podobnie jak w przypadku innych zainteresowanych aktywistów czy aktywistek walczących o prawa człowieka - podkreśliła.

Katarzyna Piekarska z Inicjatywy Polskiej - Koalicji Obywatelskiej zapytana o sprawę, stwierdziła, że wybory odbędą się za trzy lata.

- W tym też czasie mam nadzieję, że sąd upora się ze sprawą Margot. Zobaczymy, co się stanie przez ten czas, ale myślę, że sama pani Margot musi zdecydować, czy chciałaby się zaangażować w działalność polityczną, bo na razie jest to taka działalność społeczna. Po pierwsze akces musi wyjść od samej zainteresowanej i musi się zakończyć sprawa w sądzie

- powiedziała.