Ruszyło śledztwo ws. zamachu w Manchesterze

Przed sądem w Manchesterze zaczęły się w poniedziałek przesłuchania w śledztwie publicznym w sprawie zamachu terrorystycznego w tym mieście w 2017 r. Śledztwo ma wyjaśnić, czy dopuszczono się zaniedbań i czy atakowi można było zapobiec.

J4YP34 / CC BY (https://creativecommons.org/licenses/by/3.0)

22 maja 2017 r. Salman Abedi, urodzony w Manchesterze obywatel brytyjski libijskiego pochodzenia, zdetonował ładunek wybuchowy, gdy ludzie wychodzili z odbywającego się w hali Manchester Arena koncertu Ariany Grande. Oprócz sprawcy zginęły 22 osoby, w tym dwoje Polaków. Niespełna trzy tygodnie temu jego starszy brat, 23-letni obecnie Hashem Abedi, został skazany na co najmniej 55 lat więzienia za współudział w zabójstwie 22 osób i usiłowanie zabicia kolejnych.

Otwierając dochodzenie, prowadzący je sędzia John Saunders powiedział, że jego celem jest ustalenie prawdy.

- Jeśli dojdę do wniosku, że coś poszło nie tak, to powiem to, ale nie szukamy kozłów ofiarnych. Szukamy prawdy

- podkreślił. Dochodzenie rozpoczęło się od odczytania nazwisk ofiar, po czym zeznania zaczęli składać świadkowie.

Prowadzący śledztwo zapoznają się z dowodami zebranymi przez kontrwywiad, relacjami policji, służb medycznych, straży pożarnej i innych służb ratunkowych, a także wysłuchają zeznań osób odpowiedzialnych za ochronę obiektu oraz uczestników koncertu i rodzin ofiar.

W trakcie dochodzenia mają zostać znalezione odpowiedzi na cztery główne pytania - czy władze mogły zapobiec atakowi, w jaki sposób przebiegały przygotowania do ataku, w tym jak Salman i Hashem Abedi zdobyli elementy ładunku wybuchowego i go skonstruowali, jakie były zabezpieczenia w hali, w której miał miejsce zamach, oraz czy akcja ratunkowa przeprowadzona została we właściwy sposób.

W szczególności w śledztwie ma zostać wyjaśnione, co policja i służby specjalne wiedziały na temat Salmana Abediego przed zamachem i czy miały świadomość jego radykalizacji, tego, czy służby odpowiedzialne za ochronę obiektu zauważyły podejrzaną aktywność sprawcy w okolicach obiektu, na co wskazywali niektórzy świadkowie, a także czy akcja ratunkowa nie była spóźniona z powodu błędów w komunikacji i podejmowaniu decyzji. Na kwestię długiego oczekiwania na pomoc od razu po zamachu zwracali uwagę ranni. Prowadzący śledztwo będą zatem próbowali ustalić, czy atakowi można było zapobiec oraz czy wskutek jakichś niedociągnięć liczba ofiar się zwiększyła.

Przeprowadzenie publicznego śledztwa zarządziła w październiku zeszłego roku minister spraw wewnętrznych Priti Patel. Jak się oczekuje, potrwa ono do wiosny przyszłego roku.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Wielka Brytania #Manchester #śledztwo #terroryzm #Libia

as
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo