W 11. gemie pierwszego seta niedzielnego meczu z Pablo Carreno Bustą Djokovic stracił podanie. Schodząc z kortu, by zmienić strony przed dalszą częścią pierwszego seta, pozbywając się piłki przypadkowo uderzył ją ze stosunkowo dużą siłą tak pechowo, że trafiła w pracującą przy meczu kobietę, która upadła na kolana i złapała się za szyję.

Zawodnik z Belgradu od razu przeprosił ją, a następnie wdał się w kilkuminutową rozmowę z oficjelami. Przekonywał, że nie zamierzał uderzyć kobiety, ale i tak - w oparciu o przepisy obowiązujące w Wielkim Szlemie - zapadła decyzja o wykluczeniu go z rywalizacji. Podszedł więc do zaskoczonego Hiszpana i ogłoszono koniec pojedynku.

Novak Djokovic zdyskwalifikowany z US Open

Cała ta sytuacja napełniła mnie smutkiem. Od razu sprawdziłem czy kobiecie nic się nie stało i dzięki Bogu czuje się dobrze. Bardzo mi przykro, że naraziłem ją na stres. To było niezamierzone

- przepraszał Djoković.

Sędzinie nic poważnego się nie stało. Organizatorzy przekazali, że decyzja o dyskwalifikacji tenisisty zapadła w oparciu o przepisy dotyczące rywalizacji wielkoszlemowej. Jak dodano, w związku z tym poza brakiem punktów i premii Serb musi się jeszcze liczyć z tym, że nałożona może zostać na niego dodatkowo kara finansowa za niesportowe zachowanie.

Zdobywca siedmiu tytułów wielkoszlemowych Mats Wilander uważa, że Djoko miał olbrzymiego pecha, ale decyzja jest prawidłowa:

Nie wolno ci robić czegoś takiego. To był największy pech, jaki możesz mieć na tenisowym korcie. Nie posłał jednak piłki tak, by ta potoczyła się z powrotem do osób od ich podawania. To jest sedno sprawy. Uderzył ją mocniej niż zamierzał. To był oczywiście kompletny przypadek. Tak, to była oznaka frustracji. Trochę. Ale to nie ma znaczenia. Nie wolno ci czegoś takiego robić.