W pierwszych dwóch rundach o zwycięstwach Linette decydował piorunujący początek Polki. Z Australijką Maddison Inglis i Czarnogórką Danką Kovinić pierwsze sety Magda wygrywała po 6:1. Przeciwko Estonce, mimo, że ją na początku przełamała rywalkę, szło zdecydowanie gorzej, niż we wcześniejszych pojedynkach.

Od początku zawodził mnie serwis. poza tym byłam za wolna, za ciężka. Nie ustawiałam się dobrze do uderzeń. Popełniałam błędy, przez co nie stawiałam rywalki pod presją. Dały mi się we znaki trudy poprzednich spotkań. Nie miałam energii, nie zdążyłam się zregenerować. Proszę pamiętać, że nie mam tutaj ze sobą całego teamu i nie jestem w stanie wszystkiego dopilnować. Niestety, na takim poziomie nawet małe rzeczy, jak odnowa biologiczna może sprawić dużą różnicę - skomentowała swój występ Linette.

Mimo odpadnięcia z turnieju Polka może być zadowolona ze startu za oceanem. Po raz pierwszy awansowała bowiem do trzeciej rundy wielkoszlemowego US Open.

Teraz Magda wraca do Europy, gdzie podejmie decyzję czy wystartuje w turnieju w Stambule, czy też w Italian Open.