Kibice mają dość! Po ujawnieniu przez „Gazetę Polską” nowych faktów na temat przeszłości Andrzeja Placzyńskiego, który nie tylko był kapitanem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, ale i rozpracowywał Jana Pawła II, domagają się zerwania przez PZPN współpracy z biznesmenem. A także lustracji w PZPN i klubach.

Przypomnijmy, że 68-letni Andrzej Placzyński jest szarą eminencją PZPN, mającą wpływ nie tylko na obsadę sztabu trenerskiego polskiej kadry, ale również na powoływany skład, czy wybór sparingpartnerów. Korzysta na tym kierowana przez niego firma Lagardere Sports Poland (LSP), wcześniej działająca pod nazwą SportFive. Od lat zarabia ona miliony na współpracy ze związkiem oraz klubami piłkarskiej ekstraklasy. W 2017 r. PZPN, kierowany przez Zbigniewa Bońka przedłużył z firmą Placzyńskiego umowę na pośrednictwo m. in. w pozyskiwaniu sponsorów dla polskiej reprezentacji. Dysponuje więc np. wizerunkiem Roberta Lewandowskiego.

Gdy dziennikarz „Gazety Polskiej” Piotr Nisztor zbierał informacje na temat związków  między prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem, a Placzyńskim, sąd na wniosek Bońka, zakazał mu pisania na ten temat w trybie tzw. „zabezpieczenia”.

Kibic Zawiszy: żaden kibic nie zaakceptuje donosiciela

Kibice Zawiszy Bydgoszcz w szczególny sposób upamiętniają to, co dla Polski zrobił Jan Paweł II. - Kibice Zawiszy wiele razy organizowali oprawy w wizerunkiem Ojca Świętego. Pojawiały się one u nas w Alei Jana Pawła, na meczach Zawiszy i gali bokserskiej. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy w ten sposób okazywali mu szacunek – mówi Maciek z Zawiszy, jeden z bardziej znanych kibiców tego klubu.

Dlatego są szczególnie oburzeni informacjami, które ujawniła „Gazeta Polska”. - To jest chore, żeby esbek, który był zdolny do tego, żeby inwigilować Jana Pawła II decydował o czymkolwiek w polskiej piłce, a szczególnie o olbrzymich pieniądzach. Żaden kibic nie akceptuje takiej postawy, jak inwigilowanie i donoszenie na innych dla własnej kariery i korzyści, to jest dla nas najgorsze kur…two – stwierdza kibic z Bydgoszczy. 
Jak dodaje, sprawa ta dotyka kibiców bardzo bezpośrednio. - Najgorsze jest to, że jesteśmy w jakiś sposób uzależnieni od tych ludzi, skoro są oni w klubach czy mają prawa do sportowych transmisji telewizyjnych – mówi Maciek.

Jego zdaniem w PZPN i w klubach powinna zostać przeprowadzona lustracja podobna do tej w Czechach: - 10 lat zakazu pełnienia jakichkolwiek funkcji dla donosicieli.

Za kuriozalny uznaje zakaz pisania o Bońku, jaki otrzymał Piotr Nisztor z Gazety Polskiej. - Cenzura z ulicy Mysiej jak ogłoszono została zniesiona, tymczasem zakaz publikowania na temat Zbigniewa Bońka jest dokładnie jej powrotem. To jest rzeczywistość podobna do tej z kraju naszego wschodniego sąsiada.

Jarosław Kiliński, kibic Lecha Poznań: lustracja nie tylko w PZPN, ale i OZPN-ach

Postulat lustracji w związkach sportowych popierają kibice wszystkich polskich klubów, z którymi rozmawialiśmy. - Sprawa jest wyjątkowa prosta. Nikt, kto miał związki ze Służbą Bezpieczeństwa, nigdy nie powinien mieć nic wspólnego z polską piłką nożną. Oczywiście funkcja jaką pełnił Andrzej Placzyński i rozpracowywanie Jana Pawła II pogrąża go dodatkowo. W III RP, gdzie nie było dekomunizacji i lustracji, tacy ludzie przeszli płynnie do biznesu, co stało się przyczyną wielu patologii, w tym również w polskie piłce nożnej i każdy kibic wie, o czym mówię – mówi Jarosław Kiliński, kibic Lecha Poznań, były szef stowarzyszenia Wiara Lecha.

Jak podkreśla, lustracja powinna dotyczyć nie tylko PZPN, ale i lokalnych OZPN-ów, które są przechowalnią komunistycznych leśnych dziadków. -  W Polsce potrzebna była gruba kreska, tylko że zupełnie inna - oddzielająca dobro od zła, a nie przeszłość od przyszłości.

Za absurdalny uważa zakaz pisania o Bońku:

- To zabezpieczenie to rodzaj cenzury prewencyjnej, o której myśleliśmy, że już jest przeszłością. Jeśli ktoś napisze nieprawdę, może być pozwany za naruszenie dóbr osobistych, ale zakazywanie publikacji artykułu, który się jeszcze nie ukazał, to najgorsze z możliwych rozwiązań.

„Presley” ze Śląska Wrocław: Boniek po drugiej stronie niż kibice w wojnie kulturowej

Presley, kibic Śląska Wrocław z ogromny stażem, mówi że Boniek nigdy nie był szanowany przez kibiców i jego obecna postawa związana jest z jego przeszłością:

- Byłem dzieciakiem, gdy w 1982 r. Zbigniew Boniek wystąpił w telewizji po meczu ze Związkiem Sowieckiem w koszulce z napisem CCCP. W stanie wojennym! Wszyscy byli wściekli. On nigdy nie miał szacunku kibiców, byliśmy świadomi, że dobrze gra w piłkę, ale jednocześnie krzyczano na niego „ruda małpa”, traktowany był jak komuch. To coś jak z piosenkarką Madonną: pięknie śpiewa, ale poza tym w życiu - dno.

Jak ocenia to, co robi on teraz w PZPN? - Boniek może i nauczył się na Zachodzie zarządzania, ale w wojnie cywilizacyjnej jest po drugiej stronie, przeciwnej do polskich kibiców. Wywodzi się z czerwonego środowiska i tak jak Trzaskowskiemu nie przeszkadza Jolanta Lange, która inwigilowała zmarłego w niewyjaśnionych okolicznościach ks. Franciszka Blachnickiego, tak jemu nie przeszkadza Placzyński. A może więcej niż nie przeszkadza, to jego zaplecze.

Jego zdaniem lustracja w sporcie powinna być przeprowadzona już dawno. - Esbek nie może mieć prawa pełnić funkcji publicznych ani mieć dostępu do funduszy związanych z narodowym sportem, jakim jest u nas piłka nożna. Lustracja w związkach sportowych powinna być przeprowadzona już dawno i jeśli za coś należy krytykować obecną władzę, to za to, że zmiany są za mało głębokie, że to wciąż jest jeszcze możliwe. Ktoś, kto dysponuje tak wielkimi pieniędzmi, musi był poza podejrzeniem, że w jakikolwiek sposób uzależniony jest od dawnej bezpieki.

„Milan” z Lechii Gdańsk: najgorsze, że tak jest w każdym związku sportowym

Milan Ignatowicz, znany kibic Lechii Gdańsk podkreśla, że lustracja powinna dotyczyć wszystkich sportowych związków. - Fakt, że ktoś taki jak Andrzej Placzyński trzęsie polską piłką, jest po prostu odrażający. Najgorsze, że podobnie jest u nas w praktycznie w każdym związku sportowym. I w bardzo wielu klubach kibice mieli lub mają do czynienia z sytuacją, w której były esbek, konfident albo człowiek związany z komunistycznym wojskiej ma w klubie wiele do powiedzenia. Ci ludzie są wszędzie tam, gdzie jest dostęp do wielkich pieniędzy. Dysponują nimi praktycznie poza jakąkolwiek kontrolą.

Apeluje do rządu PiS, by podjął w tej sprawie zdecydowane działania. - Najbardziej denerwujące jest to, że ten beton, który cały czas rządzi, mimo zmian wizerunkowych, w PZPN, jest wciąż nie do ruszenia.

Kibic Legii z 35-letnim stażem: cenzura w tej sprawie to kabaret

W podobnym tonie wypowiada się kibic z jednej z grup patriotycznych Legii Warszawa z trzydziestopięcioletnim stażem na trybunach.  - Sprawa dawnych powiązań Placzyńskiego jest znana od wielu lat. To oczywisty skutek zaniechania w Polsce procesu dekomunizacyjnego po 1989 roku. W kontekście formalno-prawnym sprawa jego współpracy z PZPN jest więc czysta. Można jak najbardziej podnosić tu wątek moralny takiej współpracy, ale pytanie w tej kwestii należy kierować do prezesa PZPN Zbigniewa Bońka.
Dodaje, że kibice Legii są bezkompromisowi w sprzeciwianiu się postkomunizmowi: - Nasze środowisko negatywnie ocenia takie zjawiska, podobnie jak fakt zasiadania w obecnym obozie władzy osób dzierżących ongiś legitymacje PZPR.

Jak ocenia sądową cenzurę? - Sprawa zakazu publikacji na temat Placzyńskiego, która zdaje się jeszcze w ogóle nie powstała, to już prawdziwy kabaret dobitnie świadczący o obecnej kondycji i składzie personalnym polskiego sądownictwa.

„Redaktor” z Jagielloni: byli esbecy to sprawcy bagna w polskiej piłce

Jak podkreśla Adam Tołoczko, „Redaktor”, szef Stowarzyszenia Kibiców Jagielloni Białystok „Dzieci Białegostoku”, rozliczenie komunistów jest bardzo ważne dla kibiców. - Kibice Jagiellonii Białystok pielęgnują pamięć o ofiarach komunizmu, przypominają o niej także na arenie międzynarodowej - pokazywaliśmy kartoniadę z przekreślonym sierpem i młotem w czasie meczu z Omonią Nikozja – przypomina.
Jego zdaniem walk z postkomuną ma dla kibiców wymiar nie tylko historyczny, ale i praktyczny, związany z rzeczywistością polskiej piłki. - Fakt, że w III RP dawni komunistyczni działacze zachowali swoje wpływy w wielu związkach sportowych, sprzyjał korupcji i temu, że zamiast ze szlachetną sportową rywalizacją mieliśmy do czynienia ze znanym każdemu kibicowi bagnem. Wynikało to m. in. z braku lustracji i tego, że z PZPN nie zostali odsunięci dawni esbecy i zwerbowani przez nich konfidenci – stwierdza.

Dlaczego działania Placzyńskiego budzą szczególne oburzenie kibiców?

- Kibice szanują to, co dla Polski i świata zrobił Jan Paweł II i naszym zdaniem niedopuszczalne jest, by osoba, która nie miała skrupułów, by inwigilować Ojca Świętego, dziś miała ogromny wpływ na losy polskiej piłki nożnej. A cenzurowanie takich informacji tylko ośmiesza tych, którzy stosują takie metody i zachęca kibiców do poznawania prawdy.