fot.: wyszkowski.com.pl

Stacja TVN w poniedziałek opublikowała rzekome przeprosiny Krzysztofa Wyszkowskiego za nazwanie Lecha Wałęsy „tajnym współpracownikiem SB”. Mimo ciężkiego stanu zdrowia Wyszkowskiego Wałęsa postanowił wyegzekwować wyrok sądu w tej sprawie.

„Nie przeprosiłem i nie przeproszę Lecha Wałęsy” - napisał w oświadczeniu na portalu Niezależna.pl współzałożyciel Wolnych Związków Zawodowych na Wybrzeżu Krzysztof Wyszkowski.

- Mąż był zbulwersowany całą sytuacją, najbardziej kłamstwem, jakoby zmienił zdanie w sprawie przeszłości Wałęsy. Z niecierpliwością czekał, aż na portalach internetowych pojawi się jego oświadczenie - mówi „Codziennej” żona Krzysztofa Wyszkowskiego.

„Nawet najbardziej bezprawne wyroki i najgłośniej propagowane przez telewizje i inne media »przeprosiny« nie zagłuszą prawdy o agenturalności Lecha Wałęsy, którą wybitni przedstawiciele opinii publicznej streścili w oświadczeniu z 23 maja 2012 r.” - oświadczył Wyszkowski. Chodzi o ponad 700 osób z życia publicznego w Polsce, które wystosowały list otwarty w jego obronie. „Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa i brał za to pieniądze” - napisali sygnatariusze.

Krzysztof Wyszkowski leży w jednym z trójmiejskich szpitali, gdzie zostanie co najmniej trzy tygodnie. Lech Wałęsa wykupił za własne pieniądze czas antenowy i teraz może egzekwować od Krzysztofa Wyszkowskiego i jego żony niemałe pieniądze, nawet kilkaset tysięcy złotych, za emisję „przeprosin”. Małżonka Krzysztofa Wyszkowskiego Małgorzata przyznaje, że koszty leczenia jej męża są bardzo wysokie i dodaje, że nie są przygotowani na egzekucję kosztów emisji. Cały majątek, jakim dysponuje Wyszkowski, to jego mieszkanie.