Prezydent Warszawy zapewnia, że fekalia wpływające non stop od soboty do Wisły są niegroźne. Mówi, iż dzięki ozonowaniu ścieków ich szkodliwość bakteriologiczna jest dużo mniejsza.

Czy te nieczystości faktycznie są niegroźne? – pytała redaktor.

Do rzeki rzeczywiście wpływa tysiące litrów ścieków w ciągu sekundy, a teraz już wylało się około 1,7 mld tych nieczystości i każdego dnia, w zależności od pogody – 70-80 mln litrów kolejnych. Proszę sobie wyobrazić, jak wygląda ozonowanie. To jest taka szafa, która w którymś miejscu stoi. W tej chwili działała jedna, przy ostatniej awarii uruchomiono trzy. Ona ma wydajność mniej więcej na poziomie 1,5 m sześciennego. Po ostatniej awarii z badań statystycznych wychodziło, że ozonowaniu podlegało około 1 proc. ścieków wypływających do Wisły, więc z perspektywy środowiskowej, biologicznej, to właściwie nie ma żadnego znaczenia. Ktoś powiedział obrazowo, że mimo różnych środków chemicznych w basenie, jeżeli coś się tam w tym zbiorniku zdarzy, to i tak, co tam pływa, dalej będzie tym, co tam pływa. Tak że dobrze, że to jest chociaż ten 1 proc., ale z perspektywy środowiskowej to niewiele zmienia

– powiedział minister.

Dodał, że mamy do czynienia ze swego rodzaju grupą towarzyską Platformy Obywatelskiej, która siebie wzajemnie broni, zamiast wyciągać konsekwencje. Podał, że prowadzone są bardzo poważne postępowanie środowiskowe.

Rafał Trzaskowski szuka winnych dookoła, a nie widzi winnych u siebie i żadnej winy u siebie. Takie kolektory są na całym świecie, a tylko w Warszawie znowu po raz drugi w ciągu roku zdarzyła się tego rodzaju awaria. Prezes spółki, która za to odpowiada, a w czasie kadencji to już druga awaria, w czasie kadencji przelano milion złotych na przypadkowe konto. To jest cały ciąg winy jakby politycznych nominacji, które w żaden sposób nie są kontrolowane przez miasto i miasto nie chce brać odpowiedzialności

– mówił Woś.

"Skala awarii Czajki jest porażająca, to nie powinno mieć miejsca. Skutki środowiskowe na pewno będą poważne. Awarie owszem się zdarzają, ale ciąg awarii rok do roku to coś niepokojącego. Poważne skutki, finansowe, będą także dla Warszawy. Nie może być tak, że przez rok – tak jak ostatnio – nawet kontrolerzy nie byli w niektórych przypadkach wpuszczani, a zalecenia rządu, czy nawet postanowienia, które były wydawane, nie zostały w pełni zrealizowane" – zaznaczył.

Woś wspomniał także o prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie Renacie Tomasiuk, oceniając, że właśnie spółka MPWiK "za to odpowiada".

Pytany o to, jakie będą konsekwencje awarii minister odparł, że skutki można "gołym okiem zobaczyć". "Jak ktoś pojedzie na północ od Warszawy wzdłuż Wisły, to zobaczy to, co się tam na tych brzegach dzieje. Internet obiegły zdjęcia w miejscach przy Modlinie, gdzie Narew wpływa do Wisły, i widać wyraźnie, gdzie z jednej strony jest czysta woda, a z drugiej strony płynie jakaś forma kloaki" - powiedział.

Woś podkreślił, że jest to "bardzo niepokojące" także ze względu na ochronę fauny i flory na obszarach Natura 2000. "Przecież wzdłuż Wisły (...) obszary Natura 2000, tam są i obszary siedliskowe, i lęgowe. Skala jest porażająca, i to na pewno nie powinno mieć miejsca" - podkreślił.