W opublikowanym na stronie internetowej MZK oświadczeniu napisano, że zgodnie z regulaminem pasażer może jechać tylko z bagażem podręcznym spakowanym do np. torby, walizki, kufra, plecaka. Wyjątek stanowi dozwolony transport wózków dziecięcych i wózków inwalidzkich, natomiast przewóz roweru jest obwarowany dodatkowymi warunkami i przepisami.

- Regulamin zabrania także przewożenia przedmiotów stanowiących zagrożenie dla innych osób. Zgodnie z wytycznymi organizatora transportu z przewozu został wykluczony również elektryczny skuter

 - podano w oświadczeniu.

Prezes Buśko oceniła, że kierowca zachował się wzorowo - był kulturalny i spokojny, nie wdawał się w dyskusje z zachowującym się nerwowo i pobudzonym mężczyzną.

- O tym, że nie słucha on próśb kierowcy o opuszczenie autobusu, kierowca zgodnie z procedurą powiadomił dyspozytora, który z kolei zawiadomił policję

- wyjaśniła prezes.

Jak podkreślono w oświadczeniu, w internecie pojawił się tylko niewielki fragment zapisu całego zdarzenia, które trwało kilkadziesiąt minut. Mężczyzna nie tylko był pobudzony, ale spożywał w autobusie alkohol – co widać na nagraniu autobusowego monitoringu.

Prezes dodała, że nie może upublicznić nagrania z monitoringu, ponieważ jest ono w dyspozycji śledczych. "Drodzy Pasażerowie i zatroskani Obywatele nie wyciągajcie pochopnych wniosków na podstawie krótkiego fragmentu nagrania, które znalazło się internecie" - napisano.

Nasz kierowca od momentu zabrania mężczyzny przez policję opiekował się dziećmi. Naszym priorytetem jako firmy jest bezpieczeństwo przewożonych pasażerów, z czego sumiennie wywiązaliśmy się w tej sytuacji

 - podsumowała prezes MZK.

Policja na stronie dolnoslaska.policja.gov.pl opublikowała ponad dwie minuty zapisu z monitoringu, na którym widać moment zatrzymania oraz to, że zatrzymany wcześniej pije alkohol, siłowo otwiera drzwi, by dzieci pobiegły do sklepu, skąd przyniosły napoje i słodycze.


Do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem w Jeleniej Górze. Pijany i jak się potem okazało poszukiwany przez prokuraturę mężczyzna nie chciał wysiąść z miejskiego autobusu, do którego wprowadził elektryczną hulajnogę. Policja siłą wyprowadziła i zatrzymała mężczyznę. Filmowały to jadące z nim dzieci. Fragment tych nagrań trafił do internetu i miał świadczyć o brutalności interwencji policji.

Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty: znieważenia funkcjonariuszy oraz groźby w celu odstąpienia od czynności. Za te przestępstwa grozi do 3 lat więzienia. Będące w wieku 8 i 14 lat dzieci z autobusu odebrała matka