Jak już informowaliśmy, 27 sierpnia br. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie, na podstawie którego zakazał red. Piotrowi Nisztorowi publikacji dotyczącej osoby obecnego prezesa PZPN Zbigniewa Bońka.

O komentarz w sprawie poprosiliśmy m.in. legendę „Solidarności” Krzysztofa Wyszkowskiego.

- To jest absolutny skandal. Widać, że kasta broni się z całkowitą bezczelnością. Okazuje się, że oni się niczego nie boją i stosują te same techniki, co w czasach komuny. Dla „swoich” mają specjalne przywileje. Mam nadzieję, że szybko uchylone zostanie to haniebne postanowienie

- mówi nam Krzysztof Wyszkowski. 

Dodaje również, że „ta decyzja pokazuje, że należy podjąć jakieś dynamiczniejsze kroki w związku z reformą sądownictwa”.

W podobnym tonie wypowiada się przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości poseł Marek Ast.

- Mam nadzieję, że to postanowienie się nie ostanie. W demokratycznej Polsce to jest niedopuszczalne. To jest kompletne kuriozum. Zbigniew Boniek nie jest pod jakąś szczególną ochroną. Jeśli prezes PZPN uważa, że naruszono jego dobra, to może dochodzić sprawiedliwości na drodze sądowej w normalnym trybie, ale na pewno nie poprzez takie postanowienia. Ciekaw jestem uzasadnienia tej decyzji. Natomiast na podstawie informacji, które posiadam, jest to skandal i postanowienie powinno być uchylone

- mówi nam poseł Ast.

Jego zastępca w sejmowej komisji sprawiedliwości -poseł Przemysław Czarnek- też nie ma złudzeń, że doszło do poważnego uchybienia ze strony wymiaru sprawiedliwości

- Nie można prewencyjnie zabezpieczyć kogoś przed jakąkolwiek krytyką ze strony mediów. To są rzeczy, które kompletnie nie mieszczą się w granicach państwa praworządnego. Sąd jednoznacznie złamał prawo. Nie miał prawa do tego typu postanowienia. To kolejny powód do tego, aby Ministerstwo Sprawiedliwości z marszu przystąpiło do kolejnych etapów reformy wymiaru sprawiedliwości. To trzeba po prostu ukrócić

- mówi nam poseł Czarnek

Z kolei poseł Jacek Świat z sejmowej komisji kultury i środków przekazu stwierdza, że postanowienie warszawskiego Sądu Okręgowego to „kolejny przykład decyzji przeczącej zdrowemu rozsądkowi.

- To jest bardzo przygnębiające, gdy widzimy, że decyzje niektórych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości rujnują reputację całego tego środowiska. W tej konkretniej sprawie oczywistym jest, że mamy do czynienia z formą cenzury prewencyjnej. To są rzeczy zabronione przez konstytucję. Jest to zamach na wolność słowa. Dziennikarze wszelkich opcji mają prawo pisać i prezentować wszelkie poglądy. Nie mają prawa kłamać. Jeśli natomiast zachowują rzetelność dziennikarską, to żaden sąd nie może im kneblować ust

- mówi nam poseł Świat.

Przypomnijmy, że w tygodniku „Gazeta Polska”, który ukazał się dzisiaj w kioskach, opublikowany został artykuł Piotra Nisztora „Kapitan SB trzęsie polską piłką”. Dotyczy on Andrzeja Placzyńskiego, prezesa firmy Lagardere Sports Poland (LSP), wcześniej działającej pod nazwą SportFive.

„W 2017 roku PZPN, kierowany przez Zbigniewa Bońka, przedłużył z firmą Placzyńskiego umowę na pośrednictwo m.in. w pozyskiwaniu sponsorów dla polskiej reprezentacji” - czytamy w tygodniku.

Według „GP”, Placzyński ma ciemną kartę w życiorysie i w latach 1980–1990 „był pracownikiem Departamentu I MSW (wywiadu PRL), z czego ostatnie trzy lata służby spędził jako funkcjonariusz pod przykryciem w Wiedniu”. „GP” dotarła do dokumentów Placzyńskiego, które szczegółowo opisują jego działalność wywiadowczą.

Dziś redaktor naczelny Tomasz Sakiewicz zwołał konferencję prasową. Poinformował na niej, że przewodniczący I wydziału cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Rafał Wagner 27 sierpnia wydał postanowienie zakazujące Nisztorowi publikacji treści związanych ze Zbigniewem Bońkiem.

Sakiewicz zwrócił uwagę, że postanowienie to zostało wydane przed publikacją artykułu. "Sąd, podejmując tę decyzję, nie znał treści artykułu, bo go po prostu jeszcze nie było, a mimo to zakazał jego publikacji" - podkreślił. "Przyznam, że tego typu działania to jest już taki najgłębszy PRL" - dodał.


UWAGA! Apelujemy do naszych Czytelników o informacje, czy w ich kioskach/punktach z prasą dostępne jest najnowsze wydanie tygodnika "Gazeta Polska", czy też sprzedawcy ugięli się pod presją sądu i Zbigniewa Bońka.