Widzimy próby destabilizowania sytuacji. Właściwie nikt się z tym nie kryje. Nasi sąsiedzi litewscy przekroczyli już moim zdaniem wszelkie granice przyzwoitości

 - ocenił Ławrow.

Na Białorusi trwają protesty po sfałszowanych wyborach prezydenckich z 9 sierpnia, które według oficjalnych wyników wygrał Aleksandr Łukaszenka. Jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska przebywa na Litwie.

Na spotkaniu ze studentami Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) Ławrow oświadczył, że wypowiedzi liderów zachodnich na temat Białorusi są nieetyczne.

"Spójrzcie, jakie deklaracje wygłaszają (...) sekretarz generalny NATO, przedstawiciele Unii Europejskiej, liderzy zachodni, którzy stoją na czele OBWE" - mówił szef MSZ. Zarzucił tym politykom "kazania, wygłaszane tonem, który nie budzi wątpliwości, iż wszyscy powinni je odebrać jako wskazówkę do działania". Dodał, że jest to "brak elementarnych nawyków dyplomacji" i jest to "niedopuszczalne nie tylko z dyplomatycznego, ale i z ludzkiego punktu widzenia".

Widzimy pokusę wielu państw zachodnich, zarówno sąsiedniej Ukrainy, jak i krajów znajdujących się daleko za oceanem - mam na myśli USA i Kanadę - by narzucać pewne podejście w rozwiązaniu obecnej sytuacji na Białorusi

 - oświadczył Ławrow. Rosja uważa, że "nie ma konieczności narzucania jakichkolwiek usług mediacyjnych" w sprawie Białorusi - podkreślił.

Zarzucił krajom zachodnim, że "usiłują od razu występować jako sędziowie" i wydawać wyroki, a także "wykonywać te werdykty poprzez wprowadzanie sankcji i rozmaite groźby". Sąsiadów Białorusi oskarżył o to, że usiłują "wciągnąć wszystkie państwa członkowskie UE" do swojego "kategorycznie antyłukaszenkowskiego stanowiska".

Szef MSZ Rosji ocenił, że optymalnym sposobem rozwiązania sytuacji na Białorusi jest proponowana przez Łukaszenkę reforma konstytucji kraju. Dialog na jej temat "pozwoli na przedyskutowanie tych kwestii, które niepokoją tę czy inną część obywateli Białorusi" - oznajmił Ławrow.