Punktualne o godzinie 4:40 w całym mieście rozległy się syreny. W ten sposób mieszkańcy Wielunia od lat upamiętniają ofiary niemieckiego bombardowania z 1 września 1939 roku, które zabiło wielu mieszkańców i unicestwiło miasto.

Uroczystości odbywają się przy ulicy Książęcej i placu Kazimierza Wielkiego w Wieluniu.

Wśród historyków nadal trwa spór, czy Luftwaffe zaatakowała Wieluń, zanim na Westerplatte rozległy się strzały. Wiele wskazuje na to, że Wieluń był pierwszy. Naukowcy zgodni są jednak, że napaść z powietrza na bezbronne miasto bez celów strategicznych, to pierwsza zbrodnia II wojny światowej.

Pierwsze bomby spadły na wieluński szpital Wszystkich Świętych, grzebiąc pod gruzami ponad 30 osób - pacjentów i personel placówki medycznej. Szpital był oznakowany – jak wspominają świadkowie - dobrze widocznymi czerwonymi krzyżami.

Od rana do godz. czternastej 1 września 1939 roku na Wieluń spadło blisko 400 bomb o łącznej wadze ok. 46 ton. Według różnych szacunków podczas nalotów niemieckiej Luftwaffe w mieście i okolicach zginęło od ok. 1,2 tys. do 2 tys. osób.

Według powszechnych danych zniszczono w 75 proc. Wielunia, ale niektórzy mieszkańcy, który przeżyli koszmar bombardowań uważają, że w gruzach legło prawie 90 proc. zabudowy miasta. Zdaniem historyków Wieluń zbombardowano, bo Niemcy chcieli wypróbować samoloty i ich uzbrojenie oraz zastraszyć ludność cywilną.