Rocznica sierpnia’80 jest ważna dla nas z trzech powodów. Wszystkie trzy powinny być mocno zaznaczone. Po pierwsze sierpień był kolejnym polskim powstaniem. Ludzie nie zgadzali się na niewolę, na brak niepodległości, na prześladowania, odbieranie polskiej tożsamości, złe warunki życia, które fundował komunizm. Tylko to powstanie miało optymalny charakter z punktu widzenia skuteczności. Bez rozlewu krwi, za to uzyskało najwięcej od 1939 roku, jeżeli chodzi o polskie szanse.

Druga rzecz to powiedzenie światu, i to jest może najważniejsze, o znaczeniu sukcesu Solidarności. Przez półtora roku udało się rozchwiać komunizm. Tak naprawdę już nigdy potem komuniści nie zdusili społeczeństwa obywatelskiego. Rozsadził Układ Warszawski i całe sowieckie imperium. Bez tego nie byłoby ani obalenia muru berlińskiego ani innych dobrych konsekwencji dla Europy Środkowej. One może by przyszły, ale dużo później i o wiele bardziej krwawo. Raczej byłby to wariant rumuński.

I ostatnia rzecz. Nadzieja, jaka płynie dla tych wszystkich narodów, które są jeszcze zniewolone, na przykład dla Białorusinów. Nie wolno odmawiać ludziom prawa do własnej suwerenności, do walki o wolność. Nie wolno ulegać dyktatorom, nie wolno ulegać imperialnym zakusom w imię jakiejkolwiek gry politycznej. Każdy, kto dzisiaj mówi, że lepszy jest dyktator na Białorusi, bo przyjdzie gorszy, tak naprawdę daje się nabrać na stara komunistyczną propagandę, którą uprawiano wobec Polski, Polaków i całego bloku sowieckiego przez dziesiątki lat. właśnie tego typu paraliżowanie opinii międzynarodowej na Zachodzie, ale także paraliżowanie chęci do walki wewnątrz okupowanych krajów było często skuteczniejsza bronią niż czołgi. Każdy, który to dzisiaj robi zaprzecza dziedzictwu Solidarności, która udowodniła, że można ruszyć mury.