Wałęsa w swoim wystąpieniu ocenił, że "los dał nam zadania". "Jedno zadanie: rozbić stary porządek, który hamował rozwój świata" - podkreślał.

To było największe w dziejach Polski zwycięstwo, a ono polegało na pokonaniu starego porządku, a jednocześnie wytworzeniu przekonania tych pokonanych, aby przyjaciółmi zostali. Nigdy nie mieliśmy w takiej walce i w takich osiągnięciach po wygraniu, takiej przyjaźni jak wtedy my stworzyliśmy

- przekonywał były opozycjonista, pytając na dodatek: "Kto to popsuł?".

Do wypowiedzi Wałęsy odniósł się prof. Sławomir Cenckiewicz, który od lat "odbrązawia" pomnik, który były prezydent sobie zbudował. 

Komedia! Tak przekonał, że stan wojenny wprowadzili no a potem zostali jego przyjaciółmi to fakt 

- napisał na Twitterze Cenckiewicz.

Były lider "Solidarności" podczas dzisiejszego wystąpienia stwierdził też: "Nie papież przewrócił komunizm, nie przesadzajmy". Widać tu specyficzną dla niego ewolucję poglądów Wałęsy, który niegdyś podkreślał rolę Jana Pawła II w upadku komunizmu. Przykładowo, według jego własnych wyliczeń z listopada 2009 roku - 50 procent zasług w upadku muru berlińskiego miał polski papież, 30 procent "Solidarność", a 20 procent "Wałęsa i cały świat".

 

Kuriozalna przemowa Grodzkiego. Najpierw o zasypywaniu podziałów - a po chwili... hejt


Kuriozalna przemowa Grodzkiego. Najpierw o zasypywaniu podziałów - a po chwili... hejt

Z kolei w niedzielę prof. Krystyna Pawłowicz opublikowała list od Lecha Wałęsy, który tłumaczył, że przyznana mu pokojowa nagroda Nobla, jest tak naprawdę "naszym wspólnym dziełem i dotyczy nas wszystkich". Takim egoistycznym praktykom Wałęsy wtórował dzisiaj co gorsza marszałek Senatu Tomasz Grodzki, który w swoim kuriozalnym wystąpieniu deklarował m.in. "lider był jeden i on tu stoi, to jest Lech Wałęsa".