O awarii rury przesyłowej do oczyszczalni ścieków "Czajka" poinformował w sobotę na Twitterze prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Potwierdził, że w związku z awarią prowadzony jest zrzut ścieków do Wisły. Wcześniej o tym, że ścieki trafiają do Wisły, informował na Twitterze wiceszef MSWiA Maciej Wąsik.

To nie jest przypadek, to jest jak sądzę zły system funkcjonowania i zabezpieczenia stolicy państwa. Awaria, która zdarza się nie po raz pierwszy, tylko po raz kolejny pokazuje jednak pełną bezwładność władz Warszawy, brak dobrego, efektywnego zarządzania. Jak widać, można wygrywać wybory reprezentując wyłącznie antypisizm i taką negację, ale już dobrze rządzić, posługując się tym antypisizmem, już nie sposób. Sytuacja, w której w zasadzie lekceważono tę poprzednią awarię, nie posłużyła do właściwego zabezpieczenia, aby awarii nie było w przyszłości. Być może uznano statystycznie, że jak się awaria wydarzyła, to się nie wydarzy przez najbliższe lata – tak jednak nie było

– ocenił Ryszard Czarnecki.

Europoseł PiS podał, że jest właśnie w Wielkopolsce i ta sytuacja staje się przedmiotem dowcipów osób z całej Polski. „To sytuacja, która jest fatalna dla Warszawiaków, ale też politycznie coraz trudniejsza dla władz Warszawy. One nie będą potrafiły wytłumaczyć, że to wina PiS-u, czy Kaczyńskiego” – powiedział.

- Jest to kolejny przykład fatalnego funkcjonowania organizacji życia i funkcjonowania władz Warszawy

– podkreślił Czarnecki.

Zdaniem Władysława Teofila Bartoszewskiego, wygląda na to, że popełniono błąd konstrukcyjny. Zaznaczył, że jest rzeczą niezrozumiałą, dlaczego te ścieki są przesyłane rurą pod Wisłą do prawobrzeżnej Warszawy zamiast być oczyszczane po lewej stronie rzeki.

– To stwarza to zagrożenie – dodał.

Awarie się zdarzają, to oczywiste, jednak jak się zdarzy taka awaria, jak w poprzednim roku, to trzeba z tego wyciągać wnioski. Nie może być tak, że nie ma planu B, nie ma planu awaryjnego, nie ma rurociągu awaryjnego

– powiedział poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Polityk nie zostawił suchej nitki na Rafale Trzaskowskim.

Zarządzanie miastem to nie jest zajmowanie się Łazienkami Królewskimi i Zamkiem Królewskim i innymi takimi miłymi rzeczami, które lubimy odwiedzać. To jednak jest właśnie dbanie o ścieki, o śmieci, o dziury w drogach, o takie sprawy. Nie jest to sprawa estetyczna, a kwestia umiejętności zarządzania. Tutaj nie mogę powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem, bo powtórka takiej samej awarii po roku dowodzi, że tu coś nie funkcjonuje

– mówił Bartoszewski.

Polityk PSL podejrzewa, że w tym przypadki chodzi o trudne decyzje.

„Jeżeli jest coś źle skonstruowanego, a na co wydano znaczne środki, to łatwiej i taniej jest łatać to na szybko niż budować drugą oczyszczalnię, która prawdopodobnie jest konieczna. Z tego co ja słyszę po rozmowach z inżynierami, to tam jest problem błędów konstrukcyjnych na etapie planowania tego rurociągu pod Wisłą. Jak jest niski poziom wody w Wiśle, to zawsze się to będzie zdarzać. Trzeba czasem zacisnąć zęby i powiedzieć, że to rozwiązanie, które zaplanowali i wykonali nie sprawdza się” – mówił Władysław Teofil Bartoszewski.

Poprzednia awaria układu przesyłowego doprowadzającego ścieki do oczyszczalni "Czajka" miała miejsce rok temu - pierwszy kolektor uległ awarii 27 sierpnia, drugi - 28 sierpnia i wtedy MPWiK rozpoczęło zrzut ścieków z części lewobrzeżnej Warszawy do Wisły. Do rzeki trafiało 3 tys. litrów nieczystości na sekundę. Wobec zagrożenia ekologicznego premier Mateusz Morawiecki podjął decyzję o budowie tymczasowego rurociągu, którym ścieki płynęły do oczyszczalni od 9 września. 14 września bypass osiągnął stuprocentową wydajność.

W czasie, gdy działał tymczasowy rurociąg, na zlecenie MPWiK naprawiono kolektory. Od połowy listopada ścieki do "Czajki" znów płynęły w układzie przesyłowym pod dnem rzeki. Naprawa kosztowała miasto ponad 40 mln zł. Ponadto Wody Polskie naliczyły MPWiK ponad 10 mln zł opłaty za zrzut ścieków.