Daca na zwołanej w sobotę konferencji prasowej ocenił, że usunięto tylko skutek, a nie przyczynę ubiegłorocznej awarii kolektorów przesyłających ścieki do oczyszczalni "Czajka".

"Ku naszemu przerażeniu, wracamy do tej samej sytuacji"

- podkreślił.

Prezes Wód Polskich wskazał, że w ciągu ostatniego roku kilkukrotnie apelował do władz miasta o to, aby jak najszybciej wybudować kolektor zastępczy. "My wybudowaliśmy go w dziesięć dni" - przypomniał, nawiązując do zbudowanego rok temu bypassu na moście pontonowym.

"To jest rzecz niepojęta z mojego punktu widzenia. Muszę powiedzieć, że dzwonią do nas koledzy z krajów ościennych, szczególnie z wybrzeża Morza Bałtyckiego. Wszyscy są przerażeni, co tutaj się dzieje" - powiedział prezes Wód Polskich.

Jak zaznaczył, o kolejnej awarii dowiedział się od służb wojewody. "Osobiście nie zostałem poinformowany po raz kolejny przez MPWiK ani przez pana prezydenta (Warszawy - PAP)" - wyjaśnił. Dodał przy tym, że nie otrzymał też zaproszenia na zwołany przez Rafała Trzaskowskiego sztab kryzysowy, mimo że to Wody Polskie rok temu ratowały sytuację zastępczym rurociągiem.

"W dniu dzisiejszym MPWiK zwrócił się do mnie o przekazanie rur przesyłowych, jak również pełnej dokumentacji tego rurociągu. My oczywiście jesteśmy gotowi pomóc i zapraszam MPWiK do rozmów, w jaki sposób to można by było przekazać. My jesteśmy do dyspozycji, ponieważ czujemy się odpowiedzialni, a szczególnie ja, bo odpowiadam za majątek Skarbu Państwa w postaci tej pięknej rzeki Wisły"

- podkreślił.

Ponowił też apel do prezydenta Warszawy, aby "zrobił wreszcie porządek z tą "Czajką", bo to "wstyd na cały świat".

Bulwersuje coś jeszcze.

"Próbowałem wysłać do Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji dwukrotnie kontrolę gospodarowania wodami i dwukrotnie korzystając z różnych sztuczek prawnych nam tej kontroli odmówiono; w sobotę o godz. 19.30 kolejna próba kontroli"

- mówił prezes Daca.