Drugi TU 154 też był remontowany w Samarze

Podobnie jak TU154 M o numerze bocznym 101, drugi tupolew o numerze bocznym 102  też był remontowany w Samarze (Rosja).

Podobnie jak TU154 M o numerze bocznym 101, drugi tupolew o numerze bocznym 102  też był remontowany w Samarze (Rosja). Tupolew o numerze 102 trafił do Rosji 12 stycznia 2010 r., a wrócił stamtąd we wrześniu 2010 r.

Zakłady, gdzie były remontowane obydwa tupolewy wchodzą w skład holdingu Russian Machines, będącego z kolei częścią koncernu przemysłowo-finansowego Basic Element z siedzibą w Moskwie. Założycielem i właścicielem Basic Element jest Oleg Deripaska, jeden z najbogatszych Rosjan, zawdzięczający swoją karierę przychylności Władimira Putina.

Jak pisaliśmy w „Gazecie Polskiej”, Deripaska od kilku lat ma zakaz wjazdu do USA. Władze Stanów Zjednoczonych anulowały jego wizę w 2006 r. Zbiegło się to w czasie z próbą przejęcia koncernu Daimler Chrysler Group przez jedną ze spółek Deripaski. „Wall Street Journal” donosił, cytując jako źródła dwóch funkcjonariuszy amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, że przyczyną tak zdecydowanego stanowiska władz USA są możliwe powiązania milionera z rosyjskimi organizacjami przestępczymi.

Właściciel zakładów, którym zlecono remont rządowych samolotów, był przesłuchiwany także przez śledczych z Europy Zachodniej. Sprawa dotyczyła podejrzeń o pranie brudnych pieniędzy i związki z mafią.

Dziś wojskowa prokuratura poinformowała, że biegli z Zakładu Fizykochemii Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji oraz specjaliści z Centralnego Biura Śledczego przeprowadzili eksperyment "mający na celu sprawdzenie wskazań urządzeń wykorzystywanych w czynnościach przeprowadzonych w Smoleńsku".

"Do tego celu posłużył bliźniaczy do samolotu TU154M nr 101, samolot o numerze 102, znajdujący się w Mińsku Mazowieckim" - zaznaczył rzecznik prasowy NPW płk Zbigniew Rzepa. Jak dodał, "badaniom poddano różne elementy samolotu Tu154M nr 102, w tym fotele załogi, pasy foteli załogi, pasy foteli pasażerów, salonkę".

"Uzyskane wyniki nie mogą być traktowane jako podstawa do wydania kategorycznej opinii o obecności materiałów wybuchowych lub wybuchu; są jedynie podstawą do dalszych specjalistycznych badań laboratoryjnych" - zaznaczyła prokuratura.

Urządzenia, używane przy badaniu wraku w Smoleńsku, reagowały w analogiczny sposób podczas badań drugiego samolotu TU-154M i podawały sygnały mogące wskazywać na obecność materiałów wysokoenergetycznych, w tym wybuchowych.

Podczas badania TU-154 M o numerze bocznym 101 biegli na miejscu, w Smoleńsku zabezpieczyli próbki do badań laboratoryjnych (w podwójnych kompletach), które nadal znajdują się w Rosji. Podczas badania próbek urządzenia pokazywały obecność materiałów wybuchowych.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

Dorota Kania
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo