Od kilkunastu dni na Białorusi trwają protesty po wyborach prezydenckich, w których Aleksander Łukaszenka zdobył 80,1 proc. głosów. Tysiące naszych wschodnich sąsiadów każdego dnia wychodzi na ulice domagając się powtórzenia głosowania na szefa państwa. Z kolei sam Łukaszenka to m.in. Polskę oskarża o podburzanie społeczeństwa i przekonuje, że manifestacje w białoruskich miejscowościach koordynowane są z Warszawy.

O to czy oskarżenia, które padają ze strony prezydenta Białorusi wobec naszego kraju mogą stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla bezpieczeństwa spytaliśmy wiceszefa resortu spraw zagranicznych Marcina Przydacza

Bezpośredniego zagrożenia z perspektywy państwa polskiego absolutnie nie ma. Istnieje jednak obawa, że w wyniku kreowania przez władze białoruskie wizerunku Polski jako wroga zewnętrznego, zostanie podważona zgoda pomiędzy naszymi społeczeństwami. Taki cel maja przedstawiciele reżimu na wschodzie. My chcemy dobrych relacji z Białorusinami. Pamiętajmy, że w ostatnich latach podjęliśmy bardzo wiele inicjatyw, aby po okresie zamrożonych kontaktów z Białorusią, zbliżyć nasze narody do siebie. Mowa tu o programach rozwojowych, inicjatywach na rzecz pobudzenia współpracy gospodarczej, konferencjach, stypendiach czy ułatwieniach wizowych. W ostatnich latach przyznawaliśmy po kilkaset tysięcy wiz rocznie dla obywateli Białorusi!

- mówi nam wiceminister Przydacz.

Dodaje również, że „jeśli czegoś miałby się obawiać, to tylko tego, że propaganda władz w Mińsku będzie odwracała te trendy”. 

Polacy nie mają złych zamiarów wobec Białorusinów i Białorusi, wręcz przeciwnie. Staramy się wyciągać pomocną dłoń – kilka dni temu „Solidarność” wysłała transport ze wsparciem dla protestujących. Kilka tygodni temu rząd polski przekazał także wielki konwój humanitarny w postaci 60 ciężarówek ze sprzętem do walki z epidemią koronawirusa. Wierzę, że nasi wschodni sąsiedzi dostrzegają naszą dobrą wolę, a władzy w Mińsku nie uda się naszego pozytywnego wizerunku zniekształcić

– podkreśla wiceszef resortu spraw zagranicznych.

Ponadto Marcina Przydacza spytaliśmy czy Polska ma przygotowany plan na wypadek, gdyby Rosja udzieliła wsparcia militarnego władzom w Mińsku.

Mamy nadzieję, że do żadnej hybrydowej ingerencji na Białorusi nie dojdzie. Konsekwentnie apelujemy, zarówno bezpośrednio, jak i we wspólnych oświadczeniach z naszymi partnerami w regionie i w UE, o nieingerowanie państw trzecich w suwerenność Białorusi. Jesteśmy także w bieżącej koordynacji z UE i NATO. W interesie Polski i całego regionu jest silna, stabilna i suwerenna Białoruś

– powiedział nam wiceminister.

Jan Przemyłski

CAŁY WYWIAD Z WICEMINISTREM MARCINEM PRZYDACZEM DO PRZECZYTANIA W WEEKENDOWYM WYDANIU GAZETY POLSKIEJ CODZIENNIE. ZAPRASZAMY!