Od kilku miesięcy było jasne, że Arkadiusz Milik nie przedłuży wygasającego za rok kontraktu z SSC Napoli. Polak nie mógł się dogadać z władzami klubu na temat długości nowej umowy, sumy odstępnego jaka miała zostać w niej zawarta oraz zarobków. Aktualnie Milik inkasuje pod Wezuwiuszem 2,5 miliona euro rocznie i liczył na znaczącą podwyżkę.

Już w trakcie negocjacji nowego porozumienia z Napoli, pojawiły się plotki, że Milik znalazł się na celowniku Juventusu. Twierdzono nawet, że wychowanek Rozwoju Katowice i działacze "Starej Damy" są już po słowie. W ostatnich dniach nastąpił jednak całkowity zwrot wydarzeń. Otóż nowy trener Juve Andrea Pirlo publicznie przyznał, że od Milika woli Edina Dżeko. Klub z Turynu szybko osiągnął porozumienie z Romą na temat transferu Bośniaka. Kiedy stało się jasne, że Dżeko odejdzie, rzymianie zaczęli kusić Arka. Z dobrym skutkiem. Strony są już ponoć dogadane, a finalizacja transakcji nastąpi w momencie, kiedy na konto Romy trafią pieniądze za Dżeko.

Wszystko zatem wskazuje na to, że gol zdobyty przez Milika 17 czerwca z rzutu karnego w finale Pucharu Włoch z Juventusem, był ostatnim Polaka w barwach klubu z południa Italii. Ale napastnik może mieć satysfakcję, że kibice Napoli na pewno go zapamiętają na długo, gdyż to trafienie przesądziło o tym, że Napoli wygrało z Juve po serii "jedenastek" i zdobyło Copa Italia. Było to pierwsze i - jak się okazuje ostatnie - trofeum jakie były piłkarz min. Górnika Zabrze wywalczył z klubem spod Wezuwiusza.

Transfer Milika do Romy ma być bezgotówkowy. W ramach rozliczeń, w drugą stronę przeniosą się pomocnicy Alessio Riccardi i Turek Cengiz Under.

Jeżeli Arkadiusz Milik trafi do Romy, to będzie trzecim po Zbigniewie Bońku i bramkarzu Wojciechu Szczęsnym polskim piłkarzem występującym w klubie z Wiecznego Miasta. Obecny prezes PZPN grał w rzymskim zespole w latach 1985-1988. Zdobył z Romą Puchar Włoch, zaś Szczęsny (dziś Juve) występował na Stadio Olimpico w latach 2015-2017 i wywalczył z Romą 3. miejsce w Serie A.