Dzisiaj Władimir Putin poinformował, że w Rosji sformowano rezerwę sił MSW, które mogą być wysłane na Białoruś. Oświadczenie Putina zbiegło się w czasie z zapewnieniem Alaksandra Łukaszenki, jakoby Rosja chce zrefinansować 1 mld dolarów długu Białorusi.

O deklaracje obu prezydentów, a także o to, co z nich wynika, spytaliśmy działacza mniejszości polskiej na Białorusi, Andrzeja Poczobuta.

Zdaniem dziennikarza, zapowiedzi Łukaszenki ws. miliarda dolarów nie można na razie traktować poważnie.

- Jeśli mówi to Łukaszenka, to znaczy, że na razie to on tego tylko chce. Teraz Łukaszenka jest na łasce Putina, jednak dzisiejsza wypowiedź Putina w sprawie możliwości wysłania na Białoruś sił MSW, oznacza, że Moskwa już jednoznacznie go popiera

- powiedział Poczobut. Zaznaczył, że trzeba zwrócić uwagę „w jakim momencie się pojawiła deklaracja Putina”.

- Z każdym dniem Łukaszenka odzyskuje swoje wpływy na Białorusi. Mnóstwo ludzi jest aresztowanych i sytuacja wydaje się zmierzać w kierunku pełnego odzyskania przez Łukaszenkę kontroli. I w tym momencie Putin mówi, że pomoże

- zauważył nasz rozmówca.

Andrzej Poczobut zwrócił uwagę na upublicznienie przez Kreml rozmowy z Łukaszenką z 15 sierpnia, która mogła być dla Putina „osobistą satysfakcją”, ponieważ Łukaszenka początkowo się „wykręcał i próbował ogrywać Putina”, ale mu się nie udało. - I teraz on nagle idzie do Putina, prosi go o rozmowę, prosi o jednostki specjalne, prosi o gwarancję zachowania władzy – ocenił Andrzej Poczobut.

- Deklaracja Putina to też mocny sygnał dla Zachodu. Wielokrotnie mówiłem, że polityka stawiania na Łukaszenkę, jako na obrońcę  Białorusi, to jest polityka donikąd, nieodpowiedzialna. Nie można stawiać na jednego polityka i twierdzić, że on może być obrońcą Białorusi, bo takim obrońcą może być tylko naród, a nie polityk, nawet najlepszy

- podkreślił dziennikarz.

Zdaniem naszego rozmówcy, Łukaszenka nie jest zainteresowany pomyślnością Białorusinów, a jedynie „zachowaniem władzy”. - On zrobi dla zachowania władzy wszystko, włącznie ze strzelaniem do ludzi – ocenił Poczobut.

Nasz rozmówca wskazał na błąd w ocenie protestów na Białorusi popełniany przez zachodnich dziennikarzy.

- Zazwyczaj wszyscy mówią o protestach od 9 sierpnia, a należy je analizować przynajmniej od momentu aresztowania Cichanouskiego [niedoszłego kandydata na prezydenta-red.], czyli od momentu kampanii wyborczej. Było kilka fal protestów. Kiedy wydawało się, że Łukaszenka wszystkich już „powycinał” powsadzał do więzień, że sytuacja jest z jego punktu widzenia opanowana, znowu fala protestów zaczynała rosnąć

- relacjonował Poczobut. Podkreślił ponownie, że deklaracja Putina o „wsparciu” reżimu, pojawiła się właśnie w momencie, „kiedy wydaje się, że Łukaszenka opanował sytuację”.